Open top menu
środa, 8 października 2014

Każdy kto nie rozumie czym jest ironia proszony jest o kliknięcie czerwonego krzyżyka lub kliknięcie na ów hasło by poznać jego znaczenie.

Moje dziecko może wszystko...może robić co chce, mówić co chce, ubierać się jak chce... jeśli ma swoje zdanie może je wyrazić...nawet jeśli obraża innych...Jestem wyjątkowa mamą wyjątkowego dziecka i nikt nie ma prawa nam mówić jak mamy żyć... nie znamy i nie chcemy znać stresu...chcemy szczęścia... żadnych zasad...chyba że dotyczą one traktowania mojego dziecka przez pedagogów...nikt nie ma prawa ingerować w wychowanie mojego dziecka i mówić mu co jest dobre a co złe... tylko ja....
...nie ma ochoty przeprosić? - nie przeprasza...
...nie ma ochoty rozmawiać? - nie rozmawia...
...uderzył? - może ktoś zasłużył...
...pyskował? - zawalczył o swoje...

źródło zdjęcia - http://my3miasto.pl/melanz/bezstresowe-wychowanie/

W końcu co raz częściej "panie przedszkolanki" nie wycierają dzieciom tyłka, nawet tym co niespełna 3 latka mają. Zakaz!  Bo pedofilia, bo molestowanie, bo nie wypada - więc niespełna 3 latek robiąc w przedszkolu przypadkiem kupę, wyciera tyłek nieporadnie a potem kilka godzin biega z tym obsmarowanym, źle wytartym tyłkiem z unoszącym się za nim smrodem... bardzo dobrze - obca baba obmacywać dziecka nie będzie... W tym wszystkim musi pamiętać, że każde dziecko jest indywidualnością - wymaga innego podejścia. Są np. dzieci, którym nie można nic zabraniać bo mogą wtedy się denerwować a to im szkodzi.. jest tyle schorzeń, diagnoz a każde dziecko z ponad 20-osobowej grupy jest najważniejsze i równie potrzebujące... jak sobie "pani" jedna z druga nie radzi to znaczy, że minęła się z powołaniem. Czasami dziecko trzeba przytulić i szanowna "przedszkolanka" po studiach winna wiedzieć jak przytulić, aby pod molestowanie to nie podchodziło. Jeszcze to leżakowanie, no kto to wymyślił, kto ma prawo zmuszać moje dziecko do odpoczynku, dlaczego musi przeżywać taki stres... no tak przecież mojemu dziecku nie można nic kazać, moje dziecko nie musi się dostosowywać bo jest odrębną jednostką a nie szarą masą, moje dziecko ma przecież podejmować decyzje o sobie...

Nauczyciel - ma uczyć ale wara żeby zwrócił uwagę dziecku, nie daj boże podniósł głos czy ukarał. Przecież nie jest rodzicem, nie ma prawa... A jeśli nie potrafi zapanować nad klasą? Widocznie się nie nadaje, no tak kolejny po "przedszkolance" co to minął się z powołaniem. A że moje dziecko mu wsadzi kubeł od śmieci na głowę, a że mu ubliży... no jak tak sobie pozwala... a moje dziecko ma przede wszystkim czuć się swobodnie i komfortowo, ma czuć się dobrze by nie odczuwać w szkole stresu... za dużo zadań domowych, za dużo materiału ..oj jakie te nasze dzieci biedne... tyle muszą się uczyć... i jeszcze do tego wymagają, żeby były grzeczne i szanowały nauczyciela...też mi coś... a jeśli moje dziecko nie lubi nauczyciela to co ma zrobić... Skoro uczennica oskarża nauczyciela o molestowanie rujnując mu całe życie a potem mówi, że nie wie czemu to zrobiła - widocznie tak było...widocznie coś spowodowało, że musiała to zrobić...

W poczekalni w przychodni dziecko może wszystko, w końcu trzeba minimalizować jego stres związany z białym kitlem. W takim razie mimo iż w gabinecie zaraz za drzwiami pediatra stara się usłyszeć coś przez stetoskop w korytarzu dzieci biegają odbijając się od ścian... ach ile to im sprawia radości... słychać tą radość 2 km dalej... co tam lekarz...nie trzeba było zostawać pediatrą... a jak się nie podoba... no tak ... na pewno minął się z powołaniem... dzieci zrywają ze ścian nalepki i obrazki...no po co oni tu remont robili nie dawno i jeszcze zawiesili takie cuda na ścianie żeby dzieci szczuć... no trudno...  no i po co mam zakrywać dziecku usta jak kicha i pluje na 2 metry... w końcu to przychodnia... dzieci chorych na dodatek... w zasadzie na dziecko w ogóle w przychodni uwagi się nie zwraca bo można sobie pogadać z sąsiadka czy starą znajoma co to akurat przyszła z dzieckiem... a że te dzieci tak się głośno cieszą i bawią to trzeba swój ton podnieść żeby się słyszeć... Siedzi w rogu matka z dzieckiem na kolanach... takim cichym spokojnym... pewnie zastraszone albo niepełnosprawne, że tak cicho siedzi a matka głowę zadziera skoro się do rozmowy nie chce włączyć...

U znajomych dzieci czują się jak u siebie... o jak się cieszymy, że mamy takie odważne i mądre dzieci... jak dobry znajomy to uwagi nie zwróci bo rozumie i wie i toleruje... jak zwróci to burak i tyle.... a, że dziecko czuje się jak u siebie to wiadomo, biega, skacze od sypialni przez salon i wszelkie możliwe pomieszczenia, tym rzuci, to podepcze... w końcu to tylko dziecko... znajomi nie jedzą poza jadalnią... też mi wymysł... no niech idzie zjeść ciastko gdzie chce... to tylko ciastko.... a że oblane czekoladą, która pewnie zostanie wtarte w dywany... no cóż niech już znajomy nie przesadza, to w końcu dom nie muzeum... ścian nie dotykać...kolejny wymysł...w domu dotyka i wszędzie mamy odciski, masło, ciastko, czekolada...no to przecież tylko dziecko... kredki na ścianie...och mój kochany artysta.... obdarta tapeta... ciekawiło go co pod spodem... porwane książki... hmm no co zrobić...kiedyś do nich dorośnie...

Moje dziecko jest moim Panem... muszę dać mu wszystko czego zapragnie i stworzyć mu otoczenie, które będzie mu odpowiadać... w trosce o jego zdrowie psychiczne szkoła i świat powinny dostosować się do jego wymagań i oczekiwań... nie odwrotnie...

Moje dziecko jest najważniejsze, najpiękniejsze, najmądrzejsze i nikt nie ma prawa zwrócić mu uwagi, pouczać go w żadnej kwestii...

Moje.... Ja....

a reszta jest niczym......

ty jesteś niczym...ty jesteś nie ważny...



Ps...jeśli przeraża Cię dziura ozonowa, skład ulubionej kiełbasy albo beznadziejna kolekcja odzieży jesień-zima pomyśl, że jest coś o wiele gorszego, coś co zagraża nam i całemu światu...pokolenie wychowane na zasadzie... JA... pokolenie wychowane źle rozumianą lub zupełnie nieznaną definicją bezstresowego wychowania.... tego należy się bać i z tym należy walczyć....



Tagged

14 komentarzy :

  1. Dobrze, że są jeszcze ludzie-rodzice którzy myślą podobnie do mnie. Przez chwilę bałam się, że jestem ostatnia! Mój synek w przedszkolu zrobię kupę (pierwszy raz mu się zdarzyło, że nie zawołał). W domu wieczorem patrze a odparzone na maksa (czerwone, boli go itd) A jak z panią w przedszkolu rozmawiałam kolejnego dnia to właśnie dostałam taką odpowiedź - nie mogą! Dokąd zmierzamy!!??!!

    OdpowiedzUsuń
  2. No tacy rodzice to właśnie się minęli z powołaniem ;) Kiedyś nauczyciel był postrachem, nie dlatego że ukarał cieleśnie, dlatego że mógł nam wstawić 1 lub naganę do dziennika, dzisiaj ani nauczyciel ani oceny nie robią na dziecku żadnego wrażenia. Rodzice z takim podejściem jak wyżej opisane powinni się mocno zastanowić kim będzie ich dziecko za lat parę, bo napewno nikt mu całego życia nie będzie sponsorował. Z zerowym respektem, z ogromną przemocą w tle nigdzie nie zajdziemy... świat zwariował, ludzie zwariowali.....

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo wazne i sluszne spostrzezenia !

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny wpis, tylko po co tyle tych wielokropków ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki nawyk... jak mam w głowie refleksji dużo to "kropkuję" jak szalona ale skoro jedną z jego funkcji (wielokropka) jest wskazanie emocji to chyba mogę ;) chociaż zdaję sobie sprawę, że czytelnika mogą męczyć :)

      Usuń
  5. Swietny tekst :-) Ale "glupi" rodzice tego i tak nie zrozumieja. Mam przyklad w rodzinie mloda mamusia pasozytujaca na rodzicach ze swoim dzieckiem. Dziecko wychowuje kazdy domownik domu a jest tam pare osob. A matka ma wszystko w nosie pozwalane dziecku jest na wszystko. Ja juz sie przestalam tym denerwowac bo jak nas odwiedzaja to wszystko idzie w ruch. Jak bede miec swoje dziecko to pokaze im ze dziecko nie musi wszystkiego placzem wymuszac. Moje dziecko mi na glowe nie wejdzie na pewno :-) Moze brzmie jak przyszla wyrodna matka ale jakimis zasadami sie w zyciu trzeba kierowac.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajny tekst i bardzo prawdziwy! W domu muszą być zasady, trzeba ich przestrzegać i egzekwować postanowienia. U nas też nie je się wszędzie tylko w jadalni, ale przyjeżdżają znajomi i mówią "no jak raz zjedzą w łóżku to się nic nie stanie- ciocia pozwoli" nóż się w kieszeni otwiera, ja im w buciorach nie wchodzę skoro chodzą po domu w skarpetach. Dziecko musi umieć dostosowywać się. Albo tekst "cześć! pościągajcie wszystko z półek dolnych i połóżcie na wyższe aby nie dosięgła" no rzesz kurna... mam mniejsza i nic nie ściąga i moje dziecko wie, co jest do zabawy a co nie, a jej większe nie wie? Dzieci trzeba UCZYC, WYCHOWYWAĆ a nie puszczać w samopas! Moi sąsiedzi maja 3 dzieci, w tym jednego nastolatka i NIGDY Żadne z ich dzieci nie powiedziało NIKOMU DZIEŃ DOBRY! Litości! czy to takie trudne? czy to aż takie NIENORMALNE nauczyć kultury dziecko? a mieszkają tu 10 lat...dużo by pisać jeszcze, oj dużo... Oczywiście, ze dziecko nie może wymuszać wszystkiego płaczem, to jasne jak słońce i nie reagujmy jak wrzeszczy bo coś chce...bo jak raz ustąpimy będzie miało nas w garści.
    Albo lepszy tekst...zabrali dziecku klocki bo się denerwuje jak je układa bo mu nie wychdozi........no litości!!!!!! nie wszystko w życiu będzie mu wychodziło i co wówczas szanowna mama zrobi? Masz świętą rację Dzieci trzeba wychowywać NIE ROZPUSZCZAĆ, w dodatku robic wszystko za nie i spełniać tylko ich zachcianki.
    Moja córka ma 4 lata i rozpakowuje zmywarkę i już kombinuje co tu zrobić aby tego nie robić...mówi do mnie" mamo a dlaczego ja muszę tak ciężko pracować" - próbuje mnie ugłaskać ale nie dam się, dziecko musi uczyć się obowiązków, a nie oglądania bajek i siedzenia przed komputerem!

    OdpowiedzUsuń
  7. Amen. Nic dodac nic ujac, a dzieci te wlasnie tak wychowywane cierpia, bo zadnych granic ich wolnosc nie ma, zero poczucia bezpieczenstwa, wpadly w pusta przestrzan a rodzice zamiast ich lapac zostawiaja ich samych sobie. A najwiekszy bol przyjdzie kiedy wlasnie pierwsze sciany zacznie stawiac zycie z ktorym predzej czy poźniej przyjdzie sie zmierzyc. Glupota ludzka niestety jak ta wolnosc nie zna granic...
    Super post, zreszta jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezu jak dobrze, że są jeszcze tacy ludzie!!! Mam dokładnie to samo zdanie. Szacunek, mam nadzieję że ten tekst trafi do wszystkich rodziców, którzy tak "wychowują" swoje dzieci. Trafi i przemówi...

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mądry tekst. Z takiego wychowania wyrastają tylko egoiści i egocentrycy bez szacunku do innych ludzi . Najważniejsze jest mądre wychowanie o umiar we wszystkim. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ech... Dużo widziałam przykładów bezstresowego wychowania. A potem dorosły w życiu sobie nie radzi, bo już nikt mu nie ustąpi, bo nie będzie jak on chce... Ja w wychowaniu największy nacisk kładę na kulturę. Wymagam tyle, ile można wymagać od trzylatki. Zanieść do kuchni kubek po mleku, mówić dzień dobry, proszę, przepraszam itp. Proste. Staram się też uczyć jako takiego obycia (oczywiście w granicach rozsądku, nie męczę dzieci :)). Inaczej można się zachowywać na placu zabaw a inaczej w restauracji. Chodzimy też do Teatru Małego Widza w Warszawie (teatr dla małych dzieci) gdzie też kilka zasad udaje mi się wpoić.

    OdpowiedzUsuń
  11. Taki tekst chodzi mi po głowie od kilku miesięcy, ale że nie prowadzę bloga parentingowego, to jakoś tak nie miałam się gdzie wylać. Dziękuję, że mogłam przeczytać to co widzę i myślę.

    OdpowiedzUsuń

.