Open top menu
piątek, 26 września 2014

Pamiętam kiedy jako dziecko wpadałam z podwórka do domu, biegłam do łazienki i spijałam "kranówkę" jakby to był nektar... W uszach dźwięczało mi "nie pij wody z kranu bo rozboli Cię brzuch!". Ale kto tam tego słuchał - wodę z kranu piło się wszędzie, w domu, w szkole i na koloniach...



Dzisiaj co raz więcej osób ma w stosunku do "kranówki" uczucia mieszane - jak to tak z kranu, skoro tyle cudownych "mineralek" na półkach w marketach...

Nie pamiętam kiedy ostatni raz zakupiłam wodę mineralną... odkąd na rynku pojawily się dzbanki filtujące nie wykupuję z marketów całych zgrzewek wody mineralnej a mój portfel po cichu się do mnie uśmiecha...

Co spowodowało, że podjęliśmy taką decyzję?

Proste - kilka faktów o wodzie!

Zanim nastał czas Unijnych dyrektyw - termin "naturalna woda mineralna" dotyczył wód o bogatej zawartości składników mineralnych. Były to zatem wody podziemne, czysty o właściwościach dietetycznych lub odżywczych. Ponadto musiała zawierać co najmniej 1000mg/dcm3 składników mineralnych lub skladniki mające znaczenie fizjologiczne (np. wapń, magnez). Odkąd wszelkie zasadny i normy wyznaczyła nam UE nie ma już takiej definicji i upraszczając chodzi o to by woda ta po prostu nie była niebezpieczna.  Co to oznacza w praktyce? To, że dzisiaj nie każda woda mineralna oddziałuje na nasze zdrowie i zawiera składniki o znaczeniu fizjologicznym a wodą mineralną zowie się każda woda, która jest w odpowiedni sposob wydobyta i nie ma zanieczyszczeń... Czasami składniki owe są ale w ilosciach nie mających wpływu na nasze zdrowie...
Wód na półkach sklepowych jest od wyboru do koloru - nazwy gór, regionów, miast i roślin - wołają do nas hasłami o swoim zbawiennym wpływie na nasze zdrowie a tak naprawdę tylko nie liczne rzeczywiście takowy wpływ mają...

I w ten oto sposób przestałam zwozić litrami owe oszukane wody do domu a zaczęłam korzystać z tego co leci z mojego prywatnego, domowego kranu...

Oczywiście należy tu wspomnieć o tym, że "kranówa" zanim dotrze do naszych domów musi przejśc proces oczyszczania i może zawierać związki chemiczne  a ponadto płynie zanieczyszcoznymi rurami... i tutaj z pomocą przychodzi filtrowanie...



Firma DAFI proponuje nam nie tylko dzbanki do wygodnego filtrowania wody ale również, szeroką gamę filtrów pasującyh do dzbanków innych producentów, filtry funkcyjne i przepływowe, karafki, wyciskarki czy naczynia prózniowe.

Dla mnie stosowanie dzbanka filtrującego w domu to:

-wygoda (nie muszę kupować i wozić ciężkich baniaków z wodą)
-oszczędność (dzbanek i filtry pozwalaja oszczędzić od 100-200 zł miesięcznie - w zależności od ilości zużywanej średnio wody)
-dbanie o urządzenia (czajnik elektryczny)

Punkty wypisane powyżej nie są wyssane z palca ale są wynikiem obliczeń i obserwacji z całego ostatniego roku. Wlewając do czajnika wodę przefiltrowaną w dzbanku nie muszę go notorycznie odkamieniać a co za tym idzie często wymieniać na nowy. Nie muszę dźwigać i tracić znacznie więcej pieniędzy.

Od tamtej pory dzbanek filtrujący to też najlepszy prezent dla bliskich. Np. w zeszłym roku kupilam go swojej mamie, która wciąż narzekała na to, że tyle tej wody do domu dźwiga.









Tagged

2 komentarze :

  1. Nawet nie sądziłam, że można tyle zaoszczędzić!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przefiltrowanej kranówy nie wypiję bez gotowania, ale do czajnika nie wyobrażam już sobie lać bez filtra.

    OdpowiedzUsuń

.