Open top menu
piątek, 1 sierpnia 2014

Od początku czerwca na pełnych obrotach...brak czasu na spanie, na przyjaciół, na jedzenie, na dokształcanie... brak czasu dla dzieci... ciągle praca...
-Nie teraz kochanie, później...
-Skarbie, muszę to dokończyć...
-Nie przeszkadzaj...
-Nie krzycz tak - muszę się skupić...
- Macie tyle zabawek i niczym nie potraficie się zająć...

itd.....


wieczorem łzy... patrzę na nich śpiących w swoich (lub moim) łóżkach i myślę ile razu mogły odebrać to jako odrzucenie, brak miłości.... no tak a potem siadam przed kompem - do 2:00 może 3:00 bo klienci czekają i trzeba ogarniać.... wstaję o 5:00 czasem 6:00 a jak jest super to o 7:00 - zła, zmęczona, ooo chyba jestem głodna - no tak nie jadłam wczoraj prawie nic... śniadanie dla dzieci, szykowanie ubrań, ogarnięcie, kawa... i praca znów... na 3h do babci bo mam zdjęcia akurat a potem to samo.... chłop w pracy od świtu do nocy... 

Wczoraj wyłam jak bóbr, właściwie wyję od jakiegoś czasu dość regularnie... kilka dni temu stwierdziłam, że moje dzieci mają co raz mniej zdjęć - szewc bez butów chodzi....

Przypomniałam sobie czas kiedy urodził się Kacper - oddałam mu w pełni 2 lata każdego dnia bawiąc się, czytając godzinami, ucząc go nowych rzeczy, był-jest taki mądry, taki czuły....

Chciałam być dla niego wzorem więc wróciłam na studia, rozwinęłam swoją pasję zajęłam się karierą zawodową - kiedy na świat przyszła Milla nie miałam już tyle czasu....

Więc teraz (nie)polka obwinia się każdego dnia o to, że jeszcze ładnie Milla nie mówi, że jeszcze puzzli nie układa, bo Kacper to już dawno to robił - ale jemu poświęciłam tyle czasu...

Dzisiaj T. zaczął urlop - oddałam się więc pracy z czystym sumieniem.... 
Kacper: - Tato zrób mi samolot z papieru!
T: - Ok!

A potem minęła godzina, dwie, trzy a ja za oknem słyszałam wciąż roześmiane dzieci...

Kacper wpada do domu - Mamo a może na następne urodziny zrobimy takie samoloty na prezenty, nawet Milli się podoba.....są suuuper

Łzy stanęły mi w oczach......

Bo to nie te cholerne papierowe samolociki to sprawiły ale czas z rodzicem....

W tym tygodniu spałam najdłużej 5h, mało co zjadłam i wypiłam hektolitry kawy - pewnie zapytana tłumaczyłabym się, że to dla dzieci - gówno prawda.... one nie potrzebują pieniędzy, drogich zabawek, firmowej odzieży... potrzebują nas....

Kładę się ze łzami w oczach... jutro  jadę na zdjęcia ... ale jak wrócę w niedziele nad ranem pierwsze co zrobię to spakuję walizki a w poniedziałek wsiądziemy wszyscy w samochód i pojedziemy w dzicz.... z bagażnikiem wypchanym grami planszowymi, bierkami, puzzlami, książkami....

 i papierem na samoloty.....































Tagged

19 komentarzy :

  1. "...i papierem na samoloty" wzruszyłaś mnie zupełnie. Wiesz, co...jesteś wyjątkowa.
    Nie żałuj tego czego nie zrobiłaś (bo nie mogłaś, nie zdążyłaś), spójrz ile jeszcze możesz dla nich zrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie napisana dalbym to nie jednej blogerce do przeczytania :-) udanego urlopu

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo wzruszający tekst... myślę, że to dla tego, że każda z nas ma takie chwile... ja mam dość często. I też zdarza mi się usiąść i zapłakać... nad tym, że życie to nie bajka, że chodź bym bardzo chciała nie mogę całymi dniami bawić się z Synem, latać boso po kałużach, czytać bajki, malować. Jest praca, są obowiązki, czasem bierzemy sobie "na plecy" zbyt wiele...myślę, że najgorsze jest to, że nie ma złotego środka. Ja potrafie mieć wyrzuty sumienia za każdym razem kiedy mówię ; Później, zaraz, jutro, nie teraz... To chyba takie nasze matczyne boleści, które wynagrodzić potrafią tylko wspólnie spędzone chwile :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pięknie napisane... święta racja....

    OdpowiedzUsuń
  5. pięknie, mądrze i naprawdę wzruszająco, jesteś silną kobietą, trzymaj się!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wzruszyłam się, tym bardziej, że w identycznym kontekście pisałam kilka dni temu post "Ja Cię kocham, a Ty śpisz"...

    OdpowiedzUsuń
  7. Odetnijcie się od świata, odpocznijcie, udanego wyjazdu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakie prawdziwe :) Bo dzieci nie potrzebują markowych ciuchów i drogich zabawek tylko właśnie rodziców. Każdy powinien o tym pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Prosto w serce...

    OdpowiedzUsuń
  10. ehhh... jakie to prawdziwe - ja też tak czasem mam

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne...
    Doskonale Cię rozumiem. Wstaję po 5 i nie ma mnie prawie 11 godz w domu, bo do pracy dojeżdżam. A zawsze jest coś do zrobienia w domu. I tak odkładam sprzątanie, odkładam gotowanie, bo dopóki Polka nie pójdzie spać, wolę posiedzieć z nią, pójść na spacer, pobawić się klockami czy poczytać. Bo czasu tak niewiele, a dzieci tak szybko rosną

    OdpowiedzUsuń
  12. dlatego co raz częściej ciesze sie i doceniam, ze nie musze pracowac zyc w pogoni za pieniądzmi, czas mi leci pomału, moge kazdego dnia z dzieckiem robic i zabawke z papieru i tymi plastikowymi sie pobawić nie musze jej oddawac nikomu... na prawde gdy widze jak ludzie sie spinaja to dziekuje kadzego dnia za to co mam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wzruszający tekst, chyba czas zamknąć laptopa, wyłączyć internet w tel. i odpocząć :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jedźcie i cieszcie się sobą.

    OdpowiedzUsuń

.