Open top menu
środa, 27 sierpnia 2014


Dlaczego powstał wpis o motywacji - bo jest ona ważna i niezbędna do osiągnięcia tego co sobie zaplanujemy... dla mnie droga do zrozumienia była długa i dośc dziurawa.... dzisiaj stawiam sobie cele i osiągam je ponieważ potrafię nie tylko spojrzeć w lustro i szczerze odpowiedzieć sobie na zadawane przez siebie samą pytania ale potrafię również sama sobie dać wielkiego kopa w dupę i powiedzieć "Patrycja - spieprzyłaś!". Jeśli spodziewasz się cudownych zmian już po samym przeczytaniu mojego tekstu to od razu wyjdź i lepiej poczytaj "Party"....





MOTYWACJA

Motywacja - 'to co powoduje podjęcie jakichś działań, decyzji' - tak wyjaśnia pojęcie motywacji słownik. Idąc tym tropem motywacja jest niczym innym jak stanem gotowości do podejmowania działań i zamierzonego celu. Proces motywacyjny nie jest jednak taki prosty. To czy nam się mówiąc prosto chce czy nie chce zależy od wielu czynników, które natomiast zależą od tysiąca innych wpływających na nas zdarzeń i rzeczy....

Większość z nas wie, że motywację można podzielić na zewnętrzną i wewnętrzną... Jak same nazwy wskazują zewnętrzna zależy od tego co spotyka nas na zewnętrz, czesto zależna jest od pewnego systemu kar i nagród, od konsekwencji naszego działania i opinii otoczenia. Druga to motywacja wewnętrzna, która jest niczym innym jak chęcia zaspokojenia swoich potrzeb.
Ale nie tędy droga, by czytać coś czego niekiedy nawet nie rozumiemy... specjalistyczne książki psychologiczne na razie walnijcie w kąt...

GÓRA, DÓŁ

Etapy kiedy chce mi sie bardzo przeplatają sie u mnie zawsze z tymi w których to nie chce mi się zupełnie nic. Po euforii przychodzi dół by potem znów zyskać siłę do przenoszenia gór... Niestety na dłuższą metę nic nam to nie daje gdyż to co wypracowujemy w chwilach uniesienia niweczone jest potem upadkiem i brakiem chęci do czego kolwiek... Świat, życie, wszystko co robimy potrzebuje harmonii, nie możemy od razu wskoczyć na szczyt bo to oczywiste, że tak samo szybko z niego spadniemy... co więc zrobić by utrzymać odpowiedni poziom motywacji przez cały czas..... wszystko po kolei... nikt nie mówił, że samodoskonalenie będzie proste...

BIZNES 

Najważniejsze jest nasze nastawienie i sama chęć pracy nad sobą i kontrolowaniem swoich myśli... Jeśli cała ta motywacja będzie się kojarzyć tylko z biznesem to już Ci mówię, że nie warto Ci się za to zabierać póki tok myślenia się nie zmieni. Rzeczywiście coaching stał się w USA (w Europie troszkę mniej) milionowym biznesem. Sławni trenerzy, wyróżniający się charyzmą ciągnący za soba tłumy, wydają książki, organizują wykłady, kręcą filmy i nagrania motywujące - są mentorami, powiernikami, nauczycielami - a wielu ludziom wydaje się, że bez nich nie sitnieją... i tutaj pojawia się największy błąd naszego myślenia.... i można smiało stwierdzić, że poza sztuką motywowania owi mentorzy znają również tajniki manipulacji i perswazji... ale musisz zdać sobie sprawę z jednej ważnej rzeczy... nie musisz kupować dziesiątek książek, nie musisz kupować płyt, nie musisz nawet jeździc na wykłady - oczywiście jeśli chcesz , masz na to kasę ok - ale zdaj sobie sprawę z tego, że wcale nie musisz....

POCZĄTEK

Jeśli podejmujemy decyzję o chęci samodoskonalenia, o chęci pracy nad sobą w pojedynkę - musimy jasno określić plan działania i się go trzymać... nie będę wam cytować bełkotu z książek i poradników bo nie ma to najmniejszego sesnu... nie ma sensu mówienie Wam czegoś co sami możecie przeczytać...dlatego będę opierać się na własnych doświadczeniach...

Tutaj na chwilę wrócimy do owego biznesu... nie nie kupiłam żadnej książki i żadnego poradnika, nie wynajęłam trenera ale.... skorzystałam z internetu by zasięgnąć wiedzy na temat technik motywacyjnych i procesu motywacyjnego.... następnie trafiłam na szereg filmików ogólnie dostępnych na youtube i tak zaczęła się moja droga walki o motywację i osiąganie szczytów....

Zrób sobie listę swoich słabych i mocnych stron...zrób listę marzeń (nie fantazji), wypisz cele... następnie zastanów się nad tym w jaki sposób możesz wykorzystać swoje słabe strone, jak wady przekuć w zalety.... zrób sobie pewnego rodzaju konspekt, który krok po kroku opisze Twoje działania... Przez cały czas pamiętaj o tym, że wszystko jest w Twojej głowie, nie możesz wątpić w to co robisz, nie możesz mówić sobie, że to bez sensu, że to strata czasu... potraktuj to jako inwestycję w siebie a przecież żadna inwestycja w siebie nie jest stratą czasu, nie jest bez sensu... I przede wszystkim nie daj sobie wmówić, że jest inaczej, nie daj się zepchnąć z drogi jaką obierzesz...

PODTRZYMANIE

Pierwsze co zauważyłam po podjęciu tych kroków to to, że łatwiej mi się rano wstaje, że łatwiej jest mi podjąć się czegoś nowego, choćby to w oczach innych miałaby być pierdoła... to co dla mnie najważniejsze to fakt, że planuję swoje działania bez lęku o niepowodzenie... bo to właśnie strachu musimy się wyzbyć... ale o tym później....

Mówiąc o motywacji wspomniałam o motywacji zewnętrznej i wewnętrznej... Rozmyślając nad sposobami motywowania swojego syna wyciągnęłam wiel wniosków dla siebie samej...doszłam do tego, że ja jako już ukształtowana osoba dorosła mogę całkowicie wyprzeć z siebie coś takiego jak motywacja zewnętrzna... Już mówię o co mi chodzi... każdy doskonale zdaje sobie sprawę, że nic tak nie motywuje do dalszych działań jak docenienie przez kogoś tych dotychczasowych, jak uznanie i aprobata wspópracowników, jak nagroda. Nasze ego uwielbia być  głaskane i owe głaskanie właśnie powoduje, że osiągamy cel, zaspakajamy swoją potrzebę. Wydaje się więc, że jedna bez drugiej nie istnieje - to prawda... jednak aby używać tych dwóch rodzajów motywacji efektywnie trzeba selekcjonować to co za sobą niosą...

Przykład: jeśli pracujesz ciężko a Twoja praca jest niedoceniona, co gorsza szef uważa, że się nie nadajesz - następuje demotywacja zewnętrzna, która pociaga za sobą wewnętrzną. W efekcie nie chce nam się już starać, nie zgarniamy profitów, nie zaspakajamy potrzeb... demotywacja postepuje...może doprowadzić do utraty pracy i problemu ze zdobyciem nowej gdyż brak nam właśnie motywacji i determinacji... Wystarczy wyprzeć ze swojej głowy coś takiego jak motywacja zewnętrzna, skupiaj się na swojej pracy, jesli uważasz, że jesteś niedoceniany a zasługujesz na więcej zmień pracę, jesli to nie ten czas zaciśnij zęby i wytłumacz sobie, że dzięki tej ciężkiej pracy uczysz się, na wszystko potrzeba czasu... nic nie ma od razu... jest jeszcze jedna opcja - może zdarzyć się tak, że rzeczywiście się do danej pracy nie nadajesz - to nie jest koniec świata... przecież przed chwilą wypisałeś swoje mocne strony... każdy z nas ma jakiś talent, ma umiejętności, ma mocne strony, które można zamienić w sukces trzeba tylko umieć je w sobie odnaleźć a potem ciężko pracować...

Wracając do podtrzymania - jeśli już przekoanliśmy samych siebie do pracy nad soba, nad swoim myśleniem trzeba znaleźć coś co pozwoli nam to utrzymać... W moim przypadku  zawsze zapał był słomiany: będę ćwiczyć, będę robić to i tamto... czasem rezygnowałam po miesiącu, czasem po tygodniu ale zdarzało się, że na samych planach się kończyło... tym razem musiało być inaczej... szukałam czegoś co każdego dnia zmobilizuje mnie do myślenia, do pracy nad sobą, do motywowania siebie... Zaczęłam oglądać filmiki motywacyjne - ok możesz to traktować jako czarną magię czy szarlataństwo ale skoro mi pomaga mam to w nosie... każdego dnia włączam sobie 2 filmiki i staram się dopasować je do swoich doświadczeń i przeżyć.. staram się wyciągać wnioski z własnych niepowodzeń... i nasuneła mi się ostatnio myśl.. dlaczego ludzie boją się zajrzeć w głąb siebie, dlaczego nie chcą się samodoskonalić, pracować nas sobą? Proste... nikt nie chce w procesie tej nauki zdać sobie sprawy, ża zawalił, że był do dupy...

To podtrzymywanie pozowala mi na dalsze kroki, na dalszą pracę, motywuje mnie...

SZTAFETA

Strach przed porażką nas paraliżuje, nie pozowala spróbować raz jeszcze, więc się poddajemy... ze strachem trzeba walczyć, o sukces trzeba walczyć... Życie to sztafeta i od nas zależy jak ją zakończymy, czy przekażemy pałeczkę przed przeciwnikiem... Aby osiągac cele musimy zdać sobie sprawę z tego, że nie można nic mieć od razu... Wyobraź sobie, że budujesz wieżę... Układasz cegły w pośpiechu, poziom za poziomem... i kiedy jesteś już na prawdę wysoko wszystko się zawala...spadasz na samo dno... Ale jeśli przy zakończeniu każdego poziomu zatrzymasz się i poczekasz aż zaprawa dobrze wyschnie, jeśli będziesz ukladał cegły starannie będziesz wznosił swoją budowlę powoli będzie ona stabilna i trwała... i nawet jeśli powinie Ci się noga nie spadniesz na samo dno i jesteś w stanie szybko odbudować zniszczenia... I tak powinnismy budować nasz sukces aby był trwały...

Musimy zdać sobie sprawę z tego, że nasz cel jest również celem setek  a może i milionów innych osób!! Nie tylko ty chcesz dostać tą pracę, nie tylko ty chcesz dostać się na te studia, nie tylko ty chcesz zdobyć złoty medal w tej dziedzinie, nie tylko ty chcesz rozkręcić taki biznes.... nie ma tylko Ciebie - są inni - i jeśli ty nie zrobisz wszystkiego by to dostać zrobi to ktoś inny, zawsze musisz być  o krok dalej, zawsze musisz podnieść o kg więcej, zawsze musisz chcieć bardziej..... a jeśli się przewracasz wstań, choćbyś miał robić to tysiące razy...

Nie ważne jaki masz cel - czy jest to zostanie milionerem, twarzą magazynu modowego, naukowcem czy perfekcyjną mamą - nie ma rzeczy ważnych i ważniejszych - każdy cel jest tak samo ważny... bo to jest nasz cel.... Jeśli w osiągnięciu celu przeszkadza Ci coś co jest twoim "ale" - wyeliminuj to - bo nie może byc żadnego "ale". Znajdź swoje "ale" i zakop je najgłębiej jak się da........

RECEPTA

Nie ma recepty na szczęście i na sukces... są tylko składniki ale ty sam musisz dobrać odpowiednie proporcje... praca, determinacja, nastawienie na cel, wiara we własne możliwości, cierpliwe znoszenie porażek....itd.... składników jest cała masa...nasze życie wypełnione jest nimi po brzegi. Jeśli łudzisz się, że ktoś Ci powie co masz zrobić krok po kroku to mylisz się i powinieneś cofnąć się na początek drogi całego procesu samomotywacji... nikt nie powie Ci jakie masz podjąć decyzje, nikt nie powie Ci jakie są dobre jakie złe...

Jeśli spodziewaliście się, że dostaniecie na tacy receptę, działania punkt po punkcie to niestety.... jeśli nie potraficie usiąść sami ze sobą i odważnie spojrzeć w najczarniejsze czeluści swojego umysłu to nikt nic nie poradzi... Jeśli nie zrozumiesz, że to ty sam jesteś odpowiedzialny za swoje sukcesy i porażki to na nic zdadzą się motywacyjne gadki....

Pisałam to jednym tchem i z góry przepraszam za błędy lub jakieś niejasności, moje myśli są dużo szybsze niż zdolność pisania ;) - jeśli macie pytania, propozycje, spostrzeżenia - piszcie śmiało ;)

To co mnie zmotywowało to zdanie sobie sprawy z kilku rzeczy:

- to jak wygląda moje życie zależy tylko ode mnie, nie moge obwiniać losu czy innych ludzi - TO JA PODEJMUJĘ DECYZJE O SOBIE!!!

- mój sukces jest zależny tylko od mojej pracy,

- można i nawet trzeba marzyć ale nigdy  FANTAZJOWAĆ,

- nie mogę nigdy kierować się opinią innych,

- muszę wizualizować sobie cele,

- porażka nie ma za zadanie mnie zatrzymać, ma za zadanie mnie wzmocnić,

- nie warto tracić energii na ocenianie innych - lepiej jest zużyć ja na samodoskonalenie i budowanie poczucia własnej wartości,

Jeszcze jakiś czas temu chciano mi wmówić, że moje pomysły są bez sensu, że moja firma nie przetrwa, że fotografów jest cała masa... nie dałam się.. podjęłam to ryzyko choć wiedziałam, że mogę wiele stracić... połowę życia słuchałam, że nie mogę czegoś zrobić bo komuś się nie udało, blokowałam się strachem przed porażką i dawałam sobie wmówić, że nie potrafię, że się nie nadaję, że sa lepsi więc zamiast próbować ich wyprzedzać powinnam przestać....

Sztuka motywacji nie oznacza, że odtąd do końca swych dni będziesz wstawał radosny, pełen werwy i chęci do działania, że nie będziesz miał takiej myśli aby się poddać - będziesz.... nie raz wstaniesz i stwierdzisz, że masz dość, nie raz wszystko wyda Ci się bez sensu - Sztuka motywacji to zdolność do radzenia sobie z takim momentami w taki sposób by zamiast się poddać to wstać i biec dwa razy szybciej....

Cytaty, które dopinguja mnie w pracy nad sobą:

"Ludzie nie potrafią sami czegoś zrobić więc mówią, że ty też nie możesz..."

"Sukces - wielu Cię za niego pokocha ale większość znienawidzi. Twój sukces przypomina im o tym, czego mogliby dokonać gdyby się nie poddali."

"Niektórych rzeczy w życiu nie dostaniesz, nie przyjdą do Ciebie, musisz je zdobyć. Nie zasłużysz sobie na nie robiąc 'dobre rzeczy'. To nie wydarzy się jeśli będziesz o tym marzyć leżąc w łóżku lub myśląc pod prysznicem. Możesz zostać tam gdzie jesteś ale nie dotrzesz do celu stojąc w miejscu..."

"Czyjaś opinia na Twój temat , nie musi stać się Twoją rzeczywistością"

"Jak wielu z Was wie, że: jeśli mielibyście okazję przeżyć swoje życie raz jeszcze, to moglibyście zrobić więcej niż dotychczas? To dowodzi temu, że to co robimy i co osiągamy w życiu, jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej, tego co jest dla nas możliwe."










Tagged

6 komentarzy :

  1. sama prawda. można wszystko, trzeba tylko chcieć i nie poddawać się w trakcie :)
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie częsty błąd - poddanie się - potem ktoś nas wyprzedza osiąga nasz cel a my dziwimy się dlaczego.... dlatego, że zamiast wstać i walczyć odwracymy do swojego celu plecami...

      Usuń
  2. Racja. Motywacji trzeba szukać w sobie, nawet wtedy, gdy społeczeństwo nas dołuje i nikt w nas nie wierzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówiąc kolokwialnie - trzeba walić społeczeństwo i wszystkich podcinających nam skrzydła -to my mamy być szczęśliwi ze sobą a nie ktos z nami ;)

      Usuń
  3. Cholernie dobry tekst.
    Daje do myślenia.
    Masz rację, boimy się zagłebić w siebie, ja też się boje, ale spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto bo może się okazać, że masz nieograniczone możliwości a jedynie strach Cię ogranicza. Powodzenia w odkrywaniu siebie ;)

      Usuń

.