Open top menu
poniedziałek, 28 lipca 2014

Po burzy zawsze wychodzi słońce...
a kiedy mam doła zawsze przychodzi ona...

Kiedy przeczytałam jej ostatni tekst łzy stanęły mi w oczach, że to o mnie, że ja... dlatego i u mnie słów kilka o naszej siostrzanej miłości...



Róznica wieku między nami zatarła się stosunkowo niedawno, ale zawsze było tak wiele rzeczy, które nas łączyły...

Może to dlatego, że tak cholernie długo byłam dziecinna a może to ona była tak dojrzała...?
Może jedno i drugie...

Nie będzie tutaj wpsomnień bo nie sposób byłoby je wypisać a wybierać też nie bardzo bo każde zbyt cenne i ważne...

Dzisiaj kiedy już obie jesteśmy dorosłe, kiedy jesteśmy matkami bliżej nam do siebie niż kiedykolwiek... wspólne pasje, problemy, smutki i radości...

Jeśli miałabym powiedzieć czego nauczyła mnie dużo młodsza siostra... to na pewno byłby to dystans... do siebie i całego świata... głupia mina, odsłonięte nogi i dekolt choć kompleks goni kompleks... walic to... nie musimy się podobać nikomu.... ważne żeby czuć sie dobrze... żeby na chwilę wyluzować, powariować i spojrzeć na siebie troszkę inaczej...

I choć znajdą się ludzie, którzy w swoim bólu dupy zapomnieli już o własnym szczęściu i będą chcieli powiedzieć nam jak bardzo jestesmy głupie, brzydkie i walnięte to najważniejsze, że my jesteśmy szczęśliwe...

Razem mamy niesamowitą siłę... tworzymy duet... a reszta...

reszta jest niczym...
















Tagged

4 komentarze :

  1. Macie siebie a to najważniejsze!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym żeby moja siostra miała już maleństwo... może też by tak między nami było jak u Was bo teraz to ciągle imprezuje.a ja juz z nią nie mogę haha

    OdpowiedzUsuń

.