Open top menu
poniedziałek, 21 lipca 2014

Zazdrość to nic innego jak pragnienie tego co posiada ktoś inny - lepszej pracy, więcej kasy, podróży, pieknego domu czy nawet czyjegoś podejścia do życia, talentu, osobowości. Zazdrośc nie jest zła - jest normalna i to dzięki niej dostajemy motywacyjnego kopa do tego by zmieniać swoje życie, pracować nad sobą, osiągać cele. Zło zaczyna objawiać się wtedy kiedy zamiast zazdrości odczuwamy zawiść... wtedy nie mamy chęci posiadania tego co koleżanka, wtedy chcemy by ona straciła wszystko... a gdzie jest granica między zazdrością a zawiścią? Czy potrafimy w pełni kontrolować te uczucia?



Często kiedy z kimś rozmawiam słyszę "ja tam nikomu nie zazdroszczę, ale..." no właśnie - ale...
Ja zazdroszczę! Przyznaję otwarcie, że zazdroszczę jak jasna cholera! Komu, czego?

Może zacznę od tych bardziej znanych:

Szafa Tosi - drewnianego domu,
Makóweczki - ciuchów maka i makówki,
Mama Trójki - podejścia do życia,
FarmaŻony - posiłków co nie dość, że smakuja to pięknie wyglądają,
Ilonie Felicjańskiej - siły, podejścia do życia i uśmiechu,

i tak dalej.....mogłabym wymieniać bez końca

Tym nie wymienionym z nazwisk czy blogów też zazdroszczę:

- wybitnych talentów i umiejętności,
- zwiedzania świata,
- sukcesów,
- urody,
- piersi,

itd, i tak bez końca...

Czasem zazdroszczę pojedyńczych rzeczy... butów, torebki czy nowej sukienki... czasem zazdrosczę, że czyjeś dziecko nie wstaje o 5:00 rano... czasem zazdroszczę, że komuś już dawno udało się odpieluchować pociechę... moja zazdrość zależna jest od tego co chciałabym w danym momencie posiadać...

I mimo tego, że jak widać zazdrosna ze mnie małpa to w całej tej zazdorści nie pomyślałam nigdy, że jeśli ja nie mam to i oni mieć nie powinni... nie życzyłam nigdy źle tylko dlatego, że ktoś ma więcej, lepiej... nigdy też nie czułam się z tego powodu gorsza... cały czas mając świadomość, że mam tak wiele najzwyczjaniej w świecie pozazdrościłam, że można mieć więcej i to nie tylko w kwestii materialnej...

Inaczej sprawa ma się kiedy władać zaczyna nami zawiść - wtedy nie starcza nam to, że sami moglibyśmy się postarać i posiąść to co ma sąsiad - wtedy satysfakcję zawistnik odczuje dopiero kiedy ów sąsiad straci wszystko...

Skąd bierze się zazdrość i zawiść?  Nie wiem - dla mnie zazdrość jest naturalnym uczuciem, które każdy dorosły i dojrzaly człowiek potrafi kontrolować... zawiść to prymitywne uczucie... dzieci często są własnie zawistne a nie zazdrosne - "nie lubię jej bo ona ma fajne zabawki", "najlepiej będzie jak pogubi te zabawki albo zepsuje" itd. dzieci są spontaniczne i często zanim zaczną odróżniać dobro od zła działają i myślą impulsywnie - jeśli ja nie mam to ktoś też nie może/nie powinien mieć... Oczywiście są dzieci, które od samego początku wykazują się niezwykłą delikatnością, empatią i zawiść jest im obca.. ale najczęściej to prymitywne uczucie jest dla naszych pociech normą...

I tutaj nasza rola by tłumaczyć dzieciom jakie zachowanie jest właściwe - gorzej sprawy się mają kiedy rodzice potęguja negatywne zachowania - "widziałeś, Kowalscy lecą na Majorkę - ciekawe za co? samochód mają stary, ubierają się w lumpeksach. Spalą się bo to blade takie i tyle będą mieli z tych wakacji." No tak a nie przyszło do głowy osądzającym, że może właśnie dlatego lecą bo ubierają się w lumpeksach i nie ładują kasy w ekskluzywny samochód, może dlatego, że cały rok oszczędzają to teraz mogą sobie pozwolić na szaleństwo. I czy koniecznie musimy wróżyć złe zakończenie tej wycieczki - no tak zawistnik musi bo przecież jakim cudem nie dość, że Kowalski poleciał na Majorkę to ma nie mieć problemów i wrócić szczęśliwy, przecież Kowalski nie ma prawa....

To co przeczytaliście powyżej to moje własne definicje zazdrości i zawiści - ja tak odczuwam i dla mnie zazdrość nie jest równoznaczna z negatywnymi emocjami, smutkiem i przygnębieniem... jednak geneza zazdrości i badania z nią związane wykazują, że zazdrość wyzwala w nas negatywne emocje i w przypadku własnych niepowodzeń działa demotywująco i prowadzi do zawiści, która z kolei może prowadzić do zburzenia naszych kontaktów, przyjaźni i całego misternie budowanego przez lata świata.

Dlatego będę bardzo uważać i pilnować się -  bo kiedy przyjdzie moment, że znajdę się blisko granicy z zawiścią, nie chcę jej przekroczyć - chcę się cofnąć...można domniemywać, że skoro zazdroszczę tylu rzeczy to w końcu prędzej czy później zazdrość ta mnie pochłonie.... Póki co zazdroszczę i motywuję się do tego by osiągać kolejne cele...oraz pokazuję moim dzieciom, że warto cieszyć się z tego, że ktoś ma....

Kiedy robię się wredna?
Kiedy ktoś zarzuca mi zawiść a sam w niej tonie... miałam kiedyś znajomą, z którą niepotrzebnie weszłam w dyskusję.... podobnie do mnie zajęła się fotografią i bardzo uderzyły w nią posty z bloga foto gdzie pisałam co mnie denerwuje  u fotografujących... swoją drogą jesli piszesz coś nie podając nazwisk a ktoś bierze to do siebie to coś w tym musi być... no i tak zaczęło miedzy nami iskrzyć... owa znajoma zarzuciła mi  milion złych intencji posądzając o zawiść.... wtedy moja dobroć uleciała a na zewnątrz wydostał się zły duch... pomyślałam sobie "cholera czego mam jej zazdrościć?" szukałam choć jednej rzeczy - nic nie znalazłam... i nie potrafiłam milczeć więc odpowiedziałam na jej zarzuty.. z braku argumentów owa znajoma uderzyła w najczulszy punkt pisząc:  "Żaden z naszych wspólnych znajomych Cię nie lubi (mamy ich 3 wliczając w to jej męża), jesteś wredna i zawistna i wspólczuję Twoim dzieciom, że mają taką matkę i wszystkim bliskim, że muszą z Tobą przebywać!"  I kto tu jest zawistny???? Odcięłam się, pozostawiłam bez komentarza, tylko osoba nie posiadająca dzieci mogła napisać coś takiego..... A nasze życie, szczęście, sukcesy, osiągnięcia... tak to mówi samo za siebie... lepiej więc zawistnika olać i robić swoje - bo przecież każdy nasz uśmiech i każdy nasz sukces spowoduje, że zacznie krztusić się swoją zawiścią....







Zdjęcia to część baśniowej sesji z 2013 roku - całość tutaj

Tagged

6 komentarzy :

  1. Ja chyba częściej zazdroszczę pozytywnie, ale i cieszę się, że komuś znajomemu coś się udaje. Często zazdrość mobilizuje i by osiągnąć coś podobnego zabieramy się w końcu do pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja właśnie dzisiaj wyspowiadałam się na blogu ażeby tę zazdrość i zawiść trochę zagłuszyć ! bo ostatnio dopada ona ludzi coraz to częściej ... :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo, bardzo dobry tekst. Masz rację, że ta granica jest bardzo cienka i łatwo przegapić moment kiedy zazdrość zmienia się w zawiść, a co raz częściej widzę całe pokłady tych złych emocji u ludzi ....
    Ja tez zazdroszę, podobnie jak Ty, w szczególności tych śpiących do choćby 8 rano dzieci ...
    pozdrawiam ciepło - Mama Kacperowskiego :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny tekst! Niestety prawdziwy, szkoda, że ludzie nie potrafią cieszyć się z innymi...często nawet najbliżsi :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie bardzo szczerze powiedziawszy rozumiem ostatni ,,trend" na pisanie wszędzie o zazdrości. Ludzie zazdroszczą i zazdrościć będą, ale tak, jak piszesz, zamiast narzekać lepiej samemu wziąć się do roboty, a nie czekać, aż gwiazdy z nieba spadną ;)
    P.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim zdaniem łatwo granica między zazdrością a zawiścią nie istnieje. W sensie, że to 2 różne uczucia i chyba nie trudno je odróżnić.

    OdpowiedzUsuń

.