Open top menu
wtorek, 13 maja 2014

TOLERANCJA - termin w ostatnich latach bombardujący nas zewsząd. Dlaczego tak bardzo nadużywa się tego słowa? Dlaczego jeśli mam inne zdanie, inny pogląd jestem oskarżana o "nietolerancję"?Dlaczego ja muszę tolerwać poglądy innych a inni moich już nie? Czym tak na prawdę jest owa tolerancja i dlaczego jest na nią taka moda?



Tolerancja - kiedy się zaczyna  a kiedy kończy? Czy ma swoje granice? Czy zawsze wszystko jest czarne albo białe? Czy można tolerować jak to napisała JADŹKA trochę?

Słowo tolerancja pochodzi od łacińskiego czasownika tolerare, co oznacza "znosić", "przecierpieć", "ścierpieć" a idąc tym tropem tolerancyjna jestem i to bardzo. Niestety dzisiaj tolerancja oznacza nie tylko znosić odmienne zdanie ale również nie wyrażenie wlasnej opinii na ten temat, która zawsze będzie odbierana jak atak.

Mniejszości seksulane wciąż borykają się ze szczególnami atakami nienawiści i objawami nietolerancji. Jestem przwciwnikiem takich prób przekonywania kogoś o niesłuszności ich poglodów. Niestety walka o uznanie przerodziła się w atak na przekonaia innych ludzi. Co innego tolerować a co innego czuć się zmuszonym do wiary w czyjąś ideologię. Kiedyś w jakims programie telewizyjnym usłyszałam jak gej mówił, że chce mieć prawo by móc siedzieć na ławce w parku, obściskiwać sie i całować z ukochaną osobą, że chce takie prawo mieć w klubach - a ja mówię nie... dlaczego? Proste - nie dlatego, że nie toleruję homoseksulizmu. Znam i lubię osoby o innej orientacji  i naprawdę nie interesuje mnie z kim kto sypia. Dlaczego więc nie godzę się  na publiczne obmacywanki - bo nie godzę sie na nie ogólnie, czy to dotyczą par homo czy heteroseksualnych. Nie znoszę kiedy w towarzystwie pary lekceważą wszytskich, sliniąc się i obmacując, nie znoszę kiedy jestem z dziećmi na placu zabaw a na ławce tuż obok jakaś para zatraca się w miłosnych uniesieniach.

Mniejszości religijne, narodowe na całym świecie walczą o swoje - chcą swoich kościołów, świąt, szkół - rządaja tolerancji bezwględnej. Toleruję - znoszę i przecierpie jak trzeba ale... nie może być tak, że naród, państwo z tradcyją, pewnymi normami zmieni wszytsko o 180 stopni tylko dlatego, że ktoś tak chce. Jeżeli jadę do kogoś przyjmuje jego normy i zasady - jesli w czyimś domu się nie pali nie będę ostentacyjnie domagać się by mi na to pozowlono. Jeśli ktoś mnie zaprasza na kolecję a gotuje tylko dania bezmięsne nie będę domagać się by dorzucił do niego kawał krowy. Nie może być tak, że z całej przestrzeni publicznej katolickiego kraju znikną krzyże - bo przeszkadzają innowiercom. Nie mam nic przeciwko stawianiu meczetów czy innych świątyń, nie mam nic przeciwko innej religii ale dlaczego mam zmieniać wszystko, zatracać część tożsamości narodowej skoro to ktoś przyjechał do mnie - nie ja do niego???


Tolerancja może odnosić sie do każdej sfery naszego życia - i tolerancyjnym być trzeba bo bez tego świat skończy się szybciej niż myslimy. Nie może byc jednak tak, że każde słowo przeciwne poglądom mniejszości będzie odbierane jako brak tolerancji. A więc często muszę przecierpieć, pomarudzić w czterech ścianach i znieść to, że ktoś jest inny niż ja, że myśli inaczej niż ja - a potem idę ulicą mijam takich ludzi na ulicy i co? NIC... nie przeszkadzają mi, nie chcę ich wrzucać do komór gazowych, nie chcę ich leczyć i przekabacać na swoją stronę, chcę tylko by zrozumieli, że ja też mogę mieć swoje przekonania i nie są one "nietolerancją"... Jako uczestnik blogosfery mogłabym napisać prace dyplomową o tolerancjiw sieci, która została totalnie zaburzona jednak poprzestanę na tych przykładach odnoszących się do mniejszości gdyż najlepiej obrazują problem.
Toleruję dopóty, dopóki nikt nie stara się mnie przekonać, że nie mam racji, że powinnam zmienić myślenie, toleruję dopóty dopóki mnie też tolerują a jeśli takiego wzajemnego zrozumienia brak wtedy dopiero dostaję wścieklizny i wtedy moja tolerancja znika... i ten brak tolerancji wierzcie mi wcale nie ma nic wspólnego z ocenianiem czy naśmiewaniem.. jest tylko walką o moją osobistą wolność do której ma prawo każdy czy to z mniejszości czy z większości.

Jako, że powyższy tekst jest wynikiem dyskusji jaka rozpętała sie po konkursie Eurowizji moja opinia na ten temat -  kobieta z brodą w moją estetykę wpasowala się średnio zarówno wyglądem jak i piosenką. Faworytami była Holandia, Szwajcaria i Niemcy a patriotycznie liczyłam na nasze SŁOWIANKI :) I koniec tematu, nie zamierzam nakręcać się choć z czystej ciekawości (jak większość zresztą) zapytałam syna co widzi  - "ciężko stwierdzić"  - usłyszałam...


źródła zdjęc: klik

Tagged

3 komentarze :

  1. I tu się w całości zgadzam. Tak, toleruję homoseksualistów, ludzi innej wiary, inaczej ubranych...... ale przesadza się w drugą stronę. Bo wydaje mi się, że nie chcą być już tylko tolerowani, ale chcą być wyróżnieni, mieć specjalne przywileje. Ja szanuję ich sposób bycia, przekonania itd, więc dlaczego oni często chcą burzyć moje? Często jedno przeczy drugiemu i trudno dojść do porozumienia, walka więc będzie trwać

    OdpowiedzUsuń
  2. Podpisuję się pod tym traktatem obiema rękami. Niektórzy są tak tolerancyjni, że nie dostrzegli w prezentowanym przez Polskę utworze na Eurowizji nic oprócz dwóch pań, które miały duże dekolty(pupy tam nie widziałam, jak większość wypisuje). A przecież była Cleo, która moim zdaniem zaśpiewała bardzo dobrze, trzy utalentowane tancerki z Mazowsza i sama muzyka, która jest bardzo miła dla ucha. Fakt faktem, piosenka jest bez jakiegoś wartościowego przesłania, ale nie tylko nasz zespół skupił się na show. Był pan-chomik, "kobieta z brodą", skakanie na trampolinie.. Nie wszyscy Polacy są nietolerancyjni, ale raczej działali w obronie własnej. Za dekolt nazwali nas bezpruderyjnymi, a o Conchicie nie można było powiedzieć złego słowa. Moim zdaniem to zmierza w złą stronę. Mnie również nie obchodzi kto z kim sypia, ale niech wszystko zostanie utrzymane w jakiś granicach.
    Jeśli chodzi o dzieci - przecież to my rodzice je wychowujemy. Moja czteroletnia córka najpierw się zdziwiła jak zobaczyła Conchitę, ale wytłumaczyłam jej, że to jest pan, który lubi się przebierać za kobietę. Trochę się pośmiałyśmy(córce występ się podobał, szczególnie te ognie;)), ale jakoś większego wrażenia na niej to nie zrobiło :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

.