Open top menu
piątek, 23 maja 2014

Piknik... pamiętam moje kocykowe wyjścia w Borach Tucholskich. Kiedy w koszu pachniala pyszna drożdżówka, bułki  z masełkiem i swojską szyneczką, a w butelce zimna herbata z cytryna... do tego doborowe towarzystwo. Zależnie od pogody łąka-las-jezioro, i tak całe wakacje...


Czasami kiedy zaczynam wspominać zaczyna dusić mnie w piersi a do oczu napływają łzy - dlaczego to się już nigdy nie powtórzy, dlaczego wtedy nikt nie zabierał ze sobą aparatu, dlaczego nie mieliśmy komórek, dlaczego muszę być zdana tylko na to co zapisała moja głowa...

Kiedy na swiecie pojawił sie Kacper obiecałam sobie, że bedę piknikowac ile się da... czasem trudno.. czasu wciąż jakby za mało, ciągle sprawa ważna goni tę ważniejszą.. dlatego kiedy już się uda to chłonę takie chwile całą sobą i uwieczniam na setkach zdjęć i filmików.. kiedyś, kiedy pamięć zacznie szwankować a wspomnienia ulatywać jak dmuchawce na wietrze, będę mogła wrócić i przeżywac to jeszcze raz...

Marzy mi sie powrót w te wszystkie magiczne miejsca z mojego dzieciństwa i wiem, że kiedyś tam wrócę... tymczasem delektuje się każdą wolną chwilą z moimi bliskimi w przydomowym ogrodzie rodziców...

















































Tagged

1 komentarz :

.