Open top menu
niedziela, 2 lutego 2014

Przychodzi w naszym życiu taki moment – chwila,  w której na swojej drodze spotykamy swoją druga połowę. Miłość przepełnia po brzegi, wylewając się falami na ulicę, są zaręczyny, jest ślub i wymarzony mały człowieczek, mający dopełnić szczęście… I nagle coś pęka, ludzie zaczynają się od siebie oddalać robiąc sobie na złość. Nie ma już miłości – jest nienawiść i walka. Rozwód – pokazywanie kto ma więcej siły, kto ma więcej racji, kto jest pokrzywdzony, kto jest ofiarą a kto katem… Niestety w tej walce często zapomina się o tych małych istotach, które jeszcze niedawno były owocem wielkiej miłości.
Za każdym razem kiedy oglądam reportaże o „porywanych” przez jednego z rodziców dzieciach otwieram oczy i nie mogę uwierzyć…

źródło: klik


Żyjemy w pełnej kochającej rodzinie i inaczej sobie nie wyobrażam jednak życie to tylko życie i dla każdego ma przygotowane niespodzianki, których się nie spodziewamy. Obojętnie co by miało się stać to zawsze na względzie miałabym dobro moich dzieci. Każdego roku zwiększa się liczba rozwodów a w 2012 roku wyniosła 64432 !!!
Nie osądzam ludzi borykających się z problemem  opieki rodzicielskiej a konkretnie walki o nią bo każda sytuacja jest inna i wymaga innych działań. Zastanawia mnie jedynie fakt co jest nie tak, że sprawy toczą się tak długo, że nie bierze się pod uwagę dobra dziecka i pozwala na ślepą walkę rodziców, w której to dziecko wyrywane jest i przekazywane z rąk do rąk, tym samym żyjąc w zawieszeniu i niepewności.


źródło: klik

Ojciec czy matka?
Rozwód to rozpad związku małżeńskiego będący skutkiem wygaśnięcia uczucia, pożycia, współżycia itd. itd. To, że rodzice przestają się kochać nie oznacza, że przestają kochać swoje dzieci. W naszym kraju kwestie opieki regulowane są przez Kodeks rodzinny i opiekuńczy i Kodeks cywilny. W świetle prawa zarówno ojciec i matka mają takie same szanse i prawo do uzyskania opieki nad dziećmi. Jednak statystyki mówią inaczej bo zaledwie 3% spraw kończy się przyznaniem opieki ojcu. Wciąż przyjmuje się, że matka to zawsze matka (nawet jeśli nie całkiem potrafi radzić sobie z życiem). Dyskryminacja ojców przybrała ogromną skalę dlatego, że dopiero stosunkowo niedawno owi ojcowie zaczęli o dzieci walczyć. I nie ma się tutaj czemu dziwić – skoro środowiska feministyczne walczą o równouprawnienie, kobiety wspinają się po drabinach sukcesu, pary dzielą się obowiązkami domowymi to dlaczego w dalszym ciągu to matki „są lepsze” dla swoich dzieci niż ojcowie. Wspomniane 3% to skrajności gdzie matki nie mogły sprawować opieki z powodu chorób psychicznych czy też dlatego, że najzwyczajniej w świecie nie chciały.
Kolejnym zatrważającym faktem jest to co kobiety myślą na temat dzieci i opieki nad nimi. Większości wydaję się, że skoro nosiły w sobie to małe życie przez 9 miesięcy a potem w bólach wydały je na świat to daje im to pełnie praw do tegoż małego osobnika. Nic całkiem mylnego. To, że podarowałaś komuś życie nie znaczy, że potrafisz potem o to życie dbać. Magda W. również podarowała życie co nie powstrzymało jej od odebrania go.
Wina i okoliczności rozpadu związku nie zawsze pokazują, kto jest lepszym rodzicem i zasługuje na dzieci a tak mały odsetek spraw kończących się przyznaniem opieki ojcu wynika z tego, iż w naszym kraju cały czas obraz ojca opiekującego się dziećmi jest zaburzony. Nadal mężczyzn traktuje się jako siłę roboczą potrzebną do utrzymania rodziny.















źródło: klik

Jak wyszarpać dziecko?
Jako, że nie mamy na to większego wpływu i pozostaje nam w tej kwestii czekać na zmiany w prawie moja uwaga skupiła się na tym w jaki sposób rodzice w sądach dochodzą swoich spraw i co robią w trakcie tego długiego procesu.  Bardzo często zanim dochodzi do podjęcia decyzji o separacji czy rozwodzie dziecko jest świadkiem wielu kłótni, wyzwisk czy szarpanin. Potem kiedy rodzice w końcu postanawiają się rozstać nadchodzą szarpaniny o dziecko. Mama tłumaczy dziecku jaki to tatuś jest zły i ich zostawił, że poszedł do innej pani i innych dzieci, że nas nie kocha. To właśnie kobiety najczęściej posuwają się do tego typu gierek. Czy w tej ogromnej matczynej miłości nie widzą jak wielka robią krzywdę grając na emocjach dziecka. Dziecko nie zacznie kochać nas bardziej, nie znienawidzi ojca ale wpadnie w poczucie winy nie mogąc zrozumieć dlaczego tata odszedł, dziecko uważa, że najwidoczniej jest złe i nie zasługuje na miłość taty przez co z czasem nie uwierzy już w jego zapewnienia, że to nie tak.
Kiedy ojcowie walczą o swoje dzieci NAJCZĘŚCIEJ (wiadomo, że nie zawsze) mają na względzie dobro dziecko i świadomość, że matka się nie nadaje, jest nieodpowiedzialna lub nieprzystosowana. Kiedy kobiety walczą o dziecko NAJCZĘŚCIEJ (również wiadomo, że nie zawsze) po prostu uważają, że ono im się należy bo są matką a ponadto trzeba pokazać temu dupkowi kto ma rację. I gdzie jest ta matczyna miłość? Matki nie chcą dzielić się opieką pół na pół, zawsze tłumacząc to dobrem dziecka. A czy dla dziecka dobre jest separowanie go od jednego z rodziców?
Matki najczęściej w końcowym etapie kiedy są niepewne swojej pozycji posuwają się do posądzenia małżonka o znęcanie psychiczne i tym podobne, powiedzą, że On wcale nie chciał tego dziecka i kazał jej usunąć ciąże jak zaszła albo co gorsza grają na zwłokę twierdząc, że On nie jest ojcem biologicznym. Tak jak w ostatnim przypadku testy DNA mogą dać odpowiedź tak w wielu innych przypadkach pozostaje słowo przeciwko słowu gdzie nadal niestety w naszych sądach słowo matki ma dużo większą wagę.
Na forach aż roi się od zdesperowanych ojców szukających pomocy. Nie chodzi tu już nawet o to, że chcieliby mieć pełnię praw i mieszkać z dziećmi. Wielu z nich chciałoby po prostu widywać dzieci częściej niż 2 weekendy w miesiącu.
Osobiście nie wyobrażam sobie ani sytuacji, w której moje dzieci miały spotykać się z ojcem 2 razy w miesiącu ani odwrotnie. Na pewno dążyłabym do opieki naprzemiennej z racji tego, że wiem i mam tego pełną świadomość, że dzieciom potrzebni są oboje rodzice – cały czas nie tylko od święta. W Polsce nie ma praw opieki naprzemiennych ale to, że jedno z rodziców ma przyznane prawa nie oznacza, że nie możemy dzielić się opieką po równo.
Nie uważam, że matki lepiej zajmą się dziećmi tylko dlatego, że wiedzą jaką zabawkę najbardziej lubi ich dziecko. Jako, że nadal często mężczyzna zarabia więcej to nie on rezygnuje z pracy by opiekować się dziećmi, ale są i takie przypadki. Rozwód jest cholernie ciężka przeprawą dla każdego ale to dziecko cierpi najbardziej i to ono powinno być najważniejsze. Chcąc karać ojców poprzez ograniczanie kontaktów tak naprawdę karzemy własne dzieci. 

Pozostaje mi mieć jedynie nadzieję i zrobić wszystko bym nie musiała podejmować podobnych decyzji a wszystkim borykającym się z tym problem życzyć wiele mądrości i samych dobrych dla dziecka decyzji.

źródło: klik

ROZWÓD i JEGO WPŁYW NA DZIECKO - http://www.megapedia.pl/rozwod-i-jego-skutki.html

W krajach, w których wprowadzono opiekę naprzemienną (33 stany USA i większość krajów europejskich) istotnie zmniejszyła się liczba rozwodów. Tylko Polska, Ukraina i Białoruś utrzymują matkę jako jedynego dysponenta kontaktów dzieci z ojcem, z jego rodziną i całym światem, co obraca się przeciwko interesom dziecka!!!



Ciekawe linki:







Tagged

5 komentarzy :

  1. Smutne ale prawdziwe...Wiadomo,że większość ojców,nie zasługuje na dzieci,ale sa też tacy,co muszą żyć na łasce matki dziecka i jej rodziny,kiedy zobaczy dziecko i przeważnie,to dziecko widzi tylko w obecnosci bylej żony na chwile,nie ma możliwości wziasc do swojej rodziny,ani sam na sam,jego rodzina jest ta zła,jescze by dziecko ją polubiło i mialo pretensje do matki czemu jego tam nie puszcza,chociaż nie usprawiedliwiam ojców,ale ta jak matek,nie każda matka jest lepsza od ojca tylko dlatego,że jest płci damskiej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zgadzam się z fragmentem dotyczącym intencji walki o dziecko. Mam wokół siebie naprawdę wielu ludzi, którzy przez to przeszli i z moich obserwacji wynika, że zwykle mężczyzna walczy dla wygranej i satysfakcji, a to kobieta drży o dziecko. Są oczywiście i odwrotne sytuacje, nie przeczę.
    Myślałam poniekąd tak, jak Ty. Tzn nie zgadzam się że opieka naprzemienna jest dobra, jeśli ma ona wyglądać tak, że dziecko ma dwa domy i np. tydzień mieszka z jednym rodzicem a tydzień z drugim. Jako psycholog napotykałam wśród małych pacjentów ofiary takiego systemu. Dziecko potrzebuje stabilizacji, jednego domu, łóżka, podwórka. Zgadzam się jednak, że jak najwięcej czasu powinno spędzać z drugim rodzicem i powinna to być jego codzienność (czyli np. tata/mama odbiera ze szkoły, pomaga odrobić lekcje, bawi się..., po czym odwozi do drugiego rodzica- wówczas oboje na co dzień uczestniczą w życiu dziecka).
    A teraz z praktyki:
    Rozstałam się z ojcem mojej córki (nie byliśmy małżeństwem, więc nie było sprawy rozwodowej). Na początku pozwalałam mu przychodzić codziennie i faktycznie pojawiał się kiedy mógł. Nie limitowałam mu czasu, wymagałam jedynie żeby uprzedzał przed przyjściem (żebyśmy były w domu). Po dwóch tygodniach takich odwiedzin, zaczął nagabywać naszą roczną córeczkę przeciwko mnie (teksty z cyklu: mama jest głupia, to mama nie chce żeby tatuś mógł tu z tobą mieszkać itp.). Pominę to, jak traktował mnie, skupię się na jego relacji z dzieckiem. Zaczął mi grozić, że ją porwie (nie używał jednak takich słów) itp. Kiedy więc po raz pierwszy zażądał wyjścia z dzieckiem samemu na spacer (nigdy wcześniej, nawet jak byliśmy razem, nie chodził z nią na spacery), nie zgodziłam się, stał się agresywny, skończyło się wezwaniem policji. Policjant pouczył mnie, że mam jak najszybciej uregulować sprawę w sądzie, a do tego czasu nie wpuszczać go do mieszkania. Złożyłam wniosek, na pierwszą sprawę czekałam 3 miesiące, tatuś nie odebrał wezwań, nie pojawił się w sądzie, musiałam więc wnieść o ustanowienie dla niego kuratora. Teraz czekam kolejne 5 miesięcy na sprawę. Przez ten cały czas moje dziecko nie widuje tatusia... a mogło być tak pięknie.
    I jeszcze coś... z perspektywy córki. Moi rodzice również się rozstali, miałam 5 lat. Sprawy dotyczące mnie (alimenty i kontakty) obgadali między sobą, bez żadnych sądów. Tata płacił ile mógł, a widywał mnie w co drugi/ trzeci weekend. Miałam (zmarł) z nim świetną relację, myślę że również dzięki temu, że kontakty jego z mamą były neutralne. Tu rada dla Panów, rozumiem że chcecie spędzać czas z dzieckiem, ale zamiast o nie grać, wykorzystajcie jak najlepiej ten czas z dzieckiem, który macie. Spróbujcie poprawić Wasze relacje z matką dziecka, nie muszą być zaraz rewelacyjne, ale niech będą poprawne, niech będzie można Wam zaufać. Z czasem może bez sądu uda się uprosić byłą żonę o więcej czasu z dzieckiem, albo może kiedy podrośnie, samo będzie do Was ciągnąć. Pod żadnym pozorem (Wy panie też) nie mówcie dziecku złych rzeczy o drugim rodzicu, nawet jeśli są zgodne z prawdą. Poza wspomnianym w poście poczuciu winy, dziecko również oddali się od Was. Pomyślcie, co byście czuli do kogoś, kto rzuca oszczerstwa na bliską Wam, ukochaną osobę? ...no właśnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zazdroszczę przeżyć choć podobno mówią, że dzięki nim stajemy się mądrzejsi. O tym tez pisałam, że różnie to bywa - jednak tak jak piszesz najważniejszym w tym wszystkim jest to abyśmy nigdy nie nastawiali dzieci przeciwko drugiemu rodzicowi. Niestety aby było ok do tanga trzeba dwojga mądrych rodziców a tutaj niestety zwykle bywa inaczej. Nie zmienia to też faktu ciągłej dyskryminacji ojców ale pewnie ten proces będzie trwał jeszcze długo długo.
      Dziękuje za wypowiedź - bardzo chciałabym aby więcej osób wypowiadało się pod moimi postami , podejmowało dyskusję i dzieliło się własnymi doświadczeniami - jako, że często poruszam kwestie nie dotyczące mnie i jestem tylko obserwatorem wyciagającym pewne wnioski i opierającym sie na badaniach i statystykach .
      Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo siły :)

      Usuń
    2. a co jeśli ojciec nie daje dobrego przykładu dziecku, pokazując przy nim czynności seksualne? TU jest ujęte o ojcach którzy nie zawinili, a nie o takich których zachowania mają negatywny wpływ na dalszy rozwój dziecka

      Usuń
    3. Nikt nikogo tu nie ocenia...sama pochodze z rodziny rozbitej i zostalam z mama.Nie powiem ale moj ojciec nie swieci najlepszym przykladem ale nadal z nim utrzymuje kontakt. I mysle ze u wiekszosci tak jest rodzic to rodzic. Sama jestem teraz 5 mies. Synka mama ale i tak twierdzie ze byle jaki kontakt z ocjem to jednak kontakt. A pozniej dziecko samo zdecyduje czy chce utrzymywac kontakt z obojgiem rodzicow.

      Usuń

.