Open top menu
piątek, 24 stycznia 2014

Ludzie uwielbiają przyklejać łatki i szufladkować. Nie patrzą na innych indywidualnie ale generalizują. Posługują się stereotypizacją nie zważając na to jak bardzo mogą czasem się mylić. Niestety nie dotyczy to tylko spojrzenia na osoby nie związane z nami bezpośrednio. Coraz częściej przyklejamy etykiety swoim własnym rodzonym dzieciom. Najczęstszą jest ADHD. Jest ono wg. wielu głównym powodem wszystkich naszych problemów z dzieckiem. Do psychologów wybieramy się z już postawiona diagnozą wręcz wymuszając na nim podjęcie leczenia. Dlaczego tak łatwo przychodzi nam takie etykietowanie, dlaczego nie mamy problemu z przypisywaniem dziecku chorób psychicznych?





Etykiety psychiatryczne piętnują i ograniczają
Jeśli zastanawiacie się dlaczego przyklejanie etykiet jest problemem wystarczy pomyśleć jakie zdanie mamy na temat kogoś kto raz ukradł, raz zdradził, raz skłamał - nie przyjmujemy do wiadomości, że to mógł być jeden raz - do takiej osoby przywiera łatka złodzieja, kłamcy, oszusta. Tak samo jest z etykietą psychiatryczną. Taka etykieta to już nie tylko słowne spostrzeżenie ale wpis w dokumentacje o schorzeniu psychiatrycznym i piętno. Mało kto z nas zdaje sobie sprawę, że etykietowanie i ciągłe dopisywanie pewnych wzorów zachowań do poszczególnych "chorób" jest kolejnym korporacyjnym biznesem, w który niestety wciągani są również lekarze. Przyklejanie łatek prowadzi do zaburzeń i ogranicza w działaniach. Doskonałym przykładem, który pozwala zrozumieć mechanizmy etykietowania i ograniczania jest nauka czytania. Jeśli dziecka nie nauczymy czytać to nie będzie tego potrafiło tylko i wyłącznie dlatego, że go nie nauczono.
Skala etykietowania rośnie. Miliony dzieci diagnozuje się ADHD, zaburzeniami dwubiegunowymi czy społecznymi zaburzeniami lękowymi. Często to sami rodzice diagnozują dziecko i z góry zakładają, że musi przyjmować leki.

Zdolność odczuwania emocji nie jest chorobą psychiczną
Każdy z nas żyjąc doświadcza różnych stanów psychicznych. Czasem popadamy w depresję, czasem w przesadną euforię. A większość kobiet (ja np.) ma takie dni w miesiącu kiedy w ciągu jednej minuty potrafi popaść w milion różnych emocji i nie potrafi wytłumaczyć dlaczego. czasami zdarzają się w naszym życiu rzeczy, które powodują, że okres np. smutku czy niemocy utrzymuje się dłużej. To wszystko nie od razu świadczy o tym, że cierpimy na zaburzenia psychiczne. Oczywiście warto znać pewne granice po których przekroczeniu wizyta u specjalisty jest wręcz wskazana, jednak warto zachować troszeczkę zdrowego rozsądku.
Etykiety zaburzeń dotyczą wszystkich zachowań. Jeśli twoje dziecko jest smutne to na pewno ma depresję albo zaburzenie dwubiegunowe, jeśli jest nieśmiałe ma fobię społeczną, jeśli jest z natury buntownikiem ma zaburzenia opozycyjno-buntownicze itd, itd...

Nadpobudliwy nie znaczy chory
W Polsce najbardziej rozpowszechnionym schorzeniem jest ADHD. 90% rodziców uważa, że jest to nadpobudliwość. Gdybyśmy ograniczyli  się do podania tego objawu to mielibyśmy dookoła same dzieci z ADHD. Bardzo często słyszę, że dziecko żywe ruchliwe czy "niegrzeczne" to musi mieć ADHD. Sami sobie jesteśmy ekspertami w każdej dziedzinie i stawiamy diagnozy kiedy bardzo często wina leży w nas samych: rodzicach. Rodzice nie mają czasu dla swoich dzieci, nie grają z nimi w gry, nie poświęcają czasu na czytanie czy nawet wygłupy - kiedy nagle dziecko zaczyna być głośniej, biega zostaje ukarane za bycie "niegrzecznym", zwyzywane od wariatów a na końcu rodzic stwierdza, że najwyższy czas udać się do psychiatry bo to na pewno ADHD. Tutaj zalecałabym rzeczywiście wizytę u specjalisty ale bez dziecka ponieważ problem często tkwi w rodzicu. Ja sama jestem mamą dziecka nadpobudliwego pod każdym względem. I czasem krew mnie zalewa. Był też czas kiedy sama myślałam o tym by wybrać się po diagnozę. Jednak wertując niezliczone ilości stron instytutów naukowych i forów medycznych okazało się, że Kacper częściowo nie pasuje do tej układanki a niektóre zachowania są wywołane przeze mnie samą.

Famakoterapia nie jest jedynym wyjściem
W ten sposób dochodzimy do meritum. Bo to o tym chciałam napisać. Famakologia. Mało kto z nas zdaje sobie sprawę z tego iż przyklejenie etykiety to tylko początek. Potem następuje leczenie - najczęściej farmakologiczne. 8-letnie dziecko zostaje poddane leczeniu lekami psychotropowymi i tym samym zostaje skazane na życie w narkotycznym więzieniu. Każdy z nas w pewnym okresie swojego życia mógłby mieć stwierdzone zaburzenia psychiczne takie jak dwubiegunowość czy ADHD. Diagnozy psychiatryczne to opiniowanie na podstawie szeregu pewnych zachowań, nie opierają się na badaniu, skanowaniu mózgu itp. toteż nie mogą nazywać się chorobą. Rodzice bardzo chętnie przystają na leczenie farmaceutykami z prostej przyczyny - mają problem z głowy, dziecko się wycisza, nie musimy sobie radzić z napadami agresji, płaczu itp. Terapia zabiera czas, jest długotrwała i wymaga od rodziców ogromnego wkładu całego siebie. Nie pozwala na ustępstwa, nie załatwia wszystkiego jedną pigułką. W USA obecnie ponad 10 mln dzieci poddawanych jest leczeniu psychotropami z czego milion to dzieci PONIŻEJ PIĄTEGO ROKU ŻYCIA!! Istnieje wiele alternatyw nie tylko dla samego leczenia ale przede wszystkim dla diagnoz psychiatrycznych i opieki medycznej. Nie trzeba piętnować i podawać leków, które zawładną i będą kontrolować umysły naszych dzieci! Leki podawane na wszystkie te zespoły zaburzeń są śmiertelnie niebezpiecznymi narkotykami, które uzależniają i powodują niezliczoną ilość skutków ubocznych i nie mówimy tu o migrenach czy problemach z koncentracją. Skutkami ubocznymi mogą być problemy z sercem, zaburzenia osobowości, skłonności samobójcze i destrukcyjne, napady agresji, halucynacje, drgawki, niepokój, manie, psychozy, zaburzenia seksualne, ŚMIERĆ!! Ponadto wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z tego czym jest odstawienie leków i że wielu przypadkach jest to niemal niemożliwe.

Wszyscy jesteśmy psychicznie chorzy
Przeprowadziłam na sobie kilka testów i wynika z nich, że byłam i jestem "chora" na ADHD - moją nadpobudliwość wykorzystywałam dość owocnie. Jako dziecko często uważana byłam za niegrzeczną (bieganie po drzewach z chłopakami, rozwrzeszczana i wygadana). Jako  nastolatka uprawiałam sporty i  byłam organizatorem wszystkiego co tylko mogło się dziać w szkole. Mogłabym przypisać sobie również inne zaburzenia. Częste stany depresyjne i problem z samoakceptacją leczyłam pisząc i oddając się innym dziedzinom artystycznym. Pisałam dużo i ciągle - wiersze, opowiadania, felietony. Nigdy nie zasięgałam porad lekarzy specjalistów, nie przyjmowałam leków psychotropowych. Dzisiaj pewne zjawiska czy zaburzenia nadal nie są mi obce - jestem tylko człowiekiem. Oczywiście ja akurat potrafię sobie z tym radzić, ktoś może nie posiadać takiej umiejętności. Pokażmy naszym dzieciom jak radzić sobie z emocjami - skierujmy ich energię na konkretne tory, z czegoś co w powszechnej opinii może być wadą zróbmy zaletę. Wybierajmy specjalistów, którzy poza wypisaniem recepty mają coś więcej do powiedzenia. Wzmacniajmy mocne stronę, eliminujmy to co niedopuszczalne.


U nas w domu nadpobudliwość leczymy rytmiką, basenem i spacerami. Problemy z koncentracją leczy szkoła muzyczna i nauka gry na instrumencie. Problem z samoakceptacją i nieśmiałością pewnie będzie cały czas i na razie nie mamy na to złotego środka. Może pierwsze występy sceniczne, jakieś wyróznienia to zmienią. Jednak cały czas staramy się i walczymy. Nie uważam Kacpra za chorego, dziwnego czy innego. Jest po prostu dzieckiem, które uczy się pewnych zachowań, radzenia sobie ze sobą samym i ze swoimi emocjami. Zastanawiam się z czym będziemy walczyć z naszą Millą i już się boję ;)

W Polsce coraz głośniej jest na temat podawania dzieciom hydroxyzyny. Na jednym z for matka pisze:

"Moja córcia ma 8 miesięcy i jest bardzo nadpobudliwa, często budzi się w nocy. Lekarz przepisał mi hydroxyzynę zapewniając, że nie uzależnia. Stosowała któraś?"

Moja córka do 9 miesiąca non stop się budziła i nie przyszło mi do głowy, żeby posądzić ja o nadpobudliwość, ale bardziej szokuje mnie fakt, że lekarz przepisuje taki lek....!!!!!

"Hydroksyzyna organiczny związek chemiczny, wielofunkcyjna pochodna piperazyny, lek psychotropowy oraz przeciwuczuleniowy z grupy antyhistaminików I generacji, Zsyntetyzowany i wprowadzony do lecznictwa pod nazwą handlową Atarax przez belgijską firmę UCB w roku 1956. Stosowany najczęściej w psychiatrii jako lek uspokajający i silnie hamujący aktywność układu nerwowego. Ze względu na swoje właściwości psychotropowe, w wielu krajach (w tym w Polsce) hydroksyzyna jest wydawana z aptek tylko na receptę"

Matki faszerują dzieci syropami na kaszel, uspokajaczami i innymi pierdołami (słyszałam o podawaniu aviomarinu) bo zmęczone bo siły brak - a mi brak siły na dorosłych osobników narkotyzujacych małe bezbronne istoty.

Zapraszam na spot promujący kampanię CCHR  International STOP ETYKIETOWANIU  - bardzo trafiony i wymowny!!!



zdjęcia oraz film pochodzą ze strony:
http://www.cchrint.org/ 

Tagged

3 komentarze :

  1. Fajnie opisane , niedługo u mnie na blogu opisy z mojego kursu u Pani psycholog opartego na książce która polecam JAK MOWIC ZEBY DZIECI NAS SLUCHALY JAK SLUCHAC ABY DZIECI DO NAS MOWILY ,

    OdpowiedzUsuń
  2. Ło matko, naprawdę ludzie, nawet w Polsce, nawet małym dzieciom dają takie leki? W życiu bym o tym nie pomyślała. Moja to dopiero jest ruchliwa, cały dzień lata, nie usiądzie na sekunde, w nocy się budzi, wstaje o 5 rano, ale nigdy bym nie pomyślała, żeby faszerowac czymś dziecko, aby było spokojniejsze! Ot zwykłe, żywe dziecko i tyle. To chyba rozleniwienie rodziców sprawia, że sięgają po takie środki, byle dziecko było ciszej, byle dało święty spokój. To jest dopiero chore

    OdpowiedzUsuń
  3. Straszne jest to co napisałaś, ale jakie prawdziwe :( osobiście jestem przeciwniczka leków i stosuje je tylko wtedy kiedy na prawdę zaistnieje taka potrzeba. Dziecko chce uchronić jak najdłużej przed jakimikolwiek lekami i nie wyobrażam podać ich dla swojej wygody! A wracając do ADHD, rzeczywiście jest bardzo powszechne - co chwile słyszę, że któreś z dzieci to ma... Tak samo jest ze wszystkimi dysleksjami, dysortografiami itp. Najłatwiej zdiagnozować i "mieć problem z głowy"...
    Zapraszam do nas swiatwokoltosi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

.