Open top menu
poniedziałek, 13 stycznia 2014

Dzisiejszy post jest tylko pisany na podstawie doświadczeń i spostrzeżeń własnych i osób z mojego najbliższego otoczenia. To co piszę nie jest poparte żadnymi naukowymi badaniami a jedynie ma za zadanie przedstawić mój prywatny pogląd!!! 

Seks chcąc nie chcąc nadal dla wielu pozostaje tematem tabu. Rumienimy się przy koleżankach bezpruderyjnie mówiących o swoim pożyciu czy widząc erotyczne sceny w tv. Mimo wstydu, krępacji i często zahamowań każda z nas marzy o miłości pełnej seksu jak z filmów, erotycznych uniesień  żyjąc nie spełnionymi fantazjami.


PO PIERWSZE - AKCEPTACJA



Nie ma mowy o udanym życiu (nie tylko seksualnym) bez zaakceptowania samej siebie. Niepewność i wstyd wynikają właśnie z tej dziwnej niemożności zaakceptowanie siebie. Jako matka stosuję w wychowaniu dzieci metodę by słabe strony omijać a mocne wzmacniać i rozwijać. Dopiero całkiem nie dawno olśniło mnie, że tą samą metodą mogę pracować nad sobą. Kompleksy były, są i będą - ale teraz wiem, że trzeba nauczyć się z naszymi niedostatkami żyć: przestać je zauważać lub po prostu znaleźć coś co odwróci naszą uwagę. Uwierzcie, że strasznie zakompleksiona ze mnie baba. Kompleks numer 1 - piersi w rozmiarze mini. Piersiiii - jako nastolatki przysłuchujemy się naszym kolegom jak podziwiają ogromne biusty i mówiąc kolokwialnie "jarają" się podkreślając jak ogromne mają znaczenie. Kodujemy sobie, że jesteśmy poza granicami, że musimy się wstydzić i obawiać. Zalewa się nas pierdołami w stylu "znajdź dobre strony małego biustu". Mam prawie 30 lat i jeszcze ich nie odnalazłam - jednak w pewnym sensie nauczyłam się z tym żyć - nie pozbawia mnie to już pewności siebie choć często irytuje - przy kupnie sukienki, stroju kąpielowego czy stanika. Jednak nie jest to już sprawa życia i śmierci. Każda z nas ma swoje - jedna za duży biust inna za mały, jedna za gruba inna za chuda itd itd. Kiedy zaakceptujemy swoje wady i jako tako nauczymy się z nimi żyć to już sukces. Najwyższy czas pomyśleć o tym co sprawi, że poczujemy się seksownie. I znowu zarzuca się nas radami w stylu: "koronkowa bielizna, czerwone usta, i szpilki". Nie ma recepty bo każda z nas jest inna i potrzebuje innych rzeczy by czuć się dobrze. Nie zawsze trzeba być wyzywającą by czuć się seksownie - to raczej stan umysłu. Mogę założyć bawełniane gacie i papcie do łydki i czuć się seksi - wszystko zależy od nastawienia. Bardzo długo miałam tak, że po wieczornej kąpieli myjąc zęby przed lustrem patrzyłam i w myślach ubliżałam sobie... "boooże znowu pryszcz, i w ogóle co to jest za nos - ewidentnie ma garba..buuu. Do tego jeszcze ten brak biustu - wypinałam się próbując coś zobaczyć. I jeszcze te zęby..." mogłam tak w nieskończoność. I nawet jeśli podczas gorącej kąpieli z eterycznym olejkiem zyskałam odpowiednie nastawienie to czar pryskał. Wychodziłam  z łazienki z miną skazańca pogrążonego w depresji i wskakiwałam pod kołdrę chcąc zniknąć. Teraz nie stosuję zasadny słodzenia "jesteś piękna, możesz wszystko" bo przecież nie można się też aż tak oszukiwać ;) teraz po prostu patrząc w lustro nie myślę - robię co muszę, gaszę światło i wychodzę pozostawiając w głowie błogi nastrój uzyskany podczas kąpieli. Im więcej analizujemy tym gorzej się to dla nas kończy. 

Mówi się, że akceptacja nas przez partnera zależy od tego jak same postrzegamy siebie. I tutaj akurat się zgodzę. No i tutaj nie zawsze sprawdzą się bawełniane gacie czy papcie, przynajmniej nie na początkowym etapie kiedy z naszymi umiejętnościami uwodzenia jest jeszcze dość kiepsko. I wskazane jest aby posiłkować się koronkami, muzyką, świecami itp. Kiedy rozwiniemy umiejętność owego uwodzenia i poczucia swojej seksualności nawet kombinezon narciarski nie będzie nam przeszkodą.

PO DRUGIE - NIE MYŚL


Czy można nie lubić seksu??? Dlaczego więc nie mamy na niego ochoty? Patrz punkt pierwszy. Otóż kiedy już pozbędziemy się tych myśli, które powodują, że czujemy się brzydkie i odrażające i zaczniemy pachnieć seksem przychodzi pora na realizację. I tutaj znowu zaczynają się schody - nie dopuszczaj znowu myśli których się pozbyłaś. Wyłącz myślenie. Może to zwierzęce, może głupie ale instynkt pokieruje Waszymi ciałami bez zbędnej analizy za i przeciw. Myśl o naszym cellulicie, małym biuście czy innych cholerstwach raczej nie pozwoli nam się rozluźnić i chłonąć przyjemności.

ZAHAMOWANIA



Myślenie należy wyłączyć nie tylko dlatego by nie myśleć o mankamentach naszego ciała ale tez dlatego, że nasze pewne zachowania wynikają z wychowania, przeżyć czy przekonań. Często odrzucamy pewne łóżkowe rozwiązania tylko i wyłącznie dlatego, że WYDAJE nam się to złe, niewłaściwe, niegrzeczne. Kiedy same siebie zapytamy o powody często nie bardzo wiemy co odpowiedzieć - krzycząc w myślach "BO TAK JEST". Ale dlaczego, kto tak powiedział - mama, babcia, ksiądz, koleżanka. Kiedy ktoś mówi Ci nie jedz pizzy bo jest nie dobra a ty tak bardzo ją lubisz, kierujesz się własnym smakiem, nie słuchasz innych. Kiedy pozwolimy naszemu ciału na to by w pełni oddało się chwili same możemy być zaskoczone.. podam przykład - lubimy tańczyć, zaczynamy od walca, tańczymy go tak długo aż osiągamy perfekcję ale z czasem przestaje nam on wystarczać, nudzi nas i robimy to coraz rzadziej, wtedy zaczynamy tańczyć coś innego - tak samo jest z seksem. Zazwyczaj faceci wykazują się większą fantazją czy oczekiwaniami co wynika właśnie z tego że płeć brzydka wyłącza myślenie. Oczywiście ja sama wkurzałam się na takie samcze podejście mówiąc że zdolność myślenia i powstrzymywania instynktów różni nas od zwierząt. Jednak przyszedł czas kiedy zrozumiałam, że tak jest lepiej, wygodniej i fajniej. 
Marzymy o miłości jak z bajki, o rycerzu na białym koniu - tak bardzo zatracamy się w baśniowych fantazjach kiedy tutaj w rzeczywistym świecie często nasze pożycie wola o pomstę do nieba. Miłość - to bardzo złożony twór na który składa się między innymi seks. I najwyższa pora uświadomić sobie, że jest on cholernie ważnym ogniwem. Wmawiamy sobie, że nie jest ważny, że ważne uczucia, że to, że siamto - ale prawda jest taka, że jedno bez drugiego nie ma racji bytu. Oczywiście jest to moje osobiste odczucie. 

PRZESZKODY

Często szukamy ich na siłę by wytłumaczyć swój brak chęci. Zasłaniamy się bólem głowy, dziećmi za ścianą, sąsiadem, mamą i tatą, niechcianą ciążą. Tak na prawdę przeszkód nie ma. W nocy dzieci śpią - jeśli w łóżeczku jeszcze lepiej bo przynajmniej nie przybiegną cichutko do naszego łóżka i nie zapytają co takiego tata robi mamie ;) Jeśli są starsze i nie chcesz by Was nakryły to zwyczajnie zamknij drzwi.Boli Cię głowa - patrz wyżej czyli po prostu przestań myśleć i daj się ponieść. Nie chcesz być w ciąży - Matkooo mamy XXI wiek i dziesiątku środków, które Cię przed tym "złem" ochronią :) Jesteś dorosłym, wolnym człowiekiem i nikt nie potępi Cię za to, że uprawiasz seks :) Przeszkody rodzą się w naszych głowach.

CIĄŻA



Nasi mężczyźni reagują na nasze rosnące brzuchy dość różnie. Nasze ciała i nasze libido również. Mam dwoje dzieci a co za tym idzie dwie ciąże za sobą. Każda inna. Przy pierwszej ciąży moje libido dotarło do górnej granicy i jednym słowem mogłoby mnie uwięzić w łóżku z mężem na okres całej ciąży :) W drugiej wręcz przeciwnie - zła, zmęczona  a libido... kurczę gdzie ono wtedy było? Z libidem jest jak chipsami - zjesz jednego i masz ochotę na kolejnego by po chwili pożreć całą paczkę. W seksie apetyt również rośnie w miarę jedzenia i czasem wystarczy jedynie się przełamać by zanurkować i odnaleźć nasze zgubione czy uśpione libido a potem już ono samo zajmie się resztą.
Są mężczyźni, którzy panicznie boją się, że zrobią swojemu dziecku krzywdę, którzy nie wiedzą jak obchodzić się z kobietą z dużym brzuszkiem. Tutaj nie mam własnych doświadczeń ale nie ma niczego czego nie da się obejść - może to właśnie jest odpowiedni czas by coś zmieniło się w naszych sypialniach, by zrezygnować z dawnych przyzwyczajeń i zrobić coś nowego ;) Ciąża nie jest żadnym przeciwwskazaniem do uprawiania seksu i trzeba to w jakiś przystępny i mądry sposób mężczyźnie wytłumaczyć. Seks to nie tylko zwierzęca penetracja - istnieje milion różnych sposobów na to by sprawić sobie przyjemność. A może myśl, że to właśnie seks przyczynił się do pojawienia na świecie tej maleńkiej istoty podziała stymulująco. Dużo kobiet przyznaje, że ich partnerom podobają się kształty jakich nabierają w ciąży więc cieszmy się tym okresem bo nie trwa on wiecznie. Faceci to proste istoty i czasem zachowują się dość irracjonalnie - skoro facet nie ma ochoty na seks kiedy jesteśmy już dość okrągłe to wracamy do punktu wyjścia - zaczynamy myśleć i się zadręczać. Na nic zdadzą się nasze wybuchy agresji, płaczu i złości. Z facetem czasem trzeba jak z dzieckiem - co mnie doprowadza do szewskiej pasji i cały czas muszę się tego uczyć. Może czas zrobić coś czego nigdy nie robiłyśmy - nie mamy w zwyczaju nosić seksownej (w przekonaniu mężczyzny) bielizny to może załóżmy teraz, po pierwsze będzie zaskoczony a to już mały sukces i podejrzewam, że skoro nie miał jeszcze takiej możliwości zechce coś z taka bielizną zrobić ;) Muzyka, świece - hmm to chyba działa bardziej na nas niż na facetów ale czemu nie próbować. Same domagamy się pieszczot, przypadkowego dotyku, pocałunku tak od niechcenia bez okazji... facet bojący się kobiety w ciąży boi się przede wszystkim straty swojej pozycji którą niebawem zajmie dziecko - może warto się tym prostym osobnikiem troszkę zainteresować i dać mu poczucie, że nadal jest ważny i ma pewne umiejętności i możliwości jakich dziecko posiadać nie będzie ;)

Po ciąży przychodzi zwykle czas kiedy dziecko musi pojawić się na świecie. Oj wiem jak się wtedy czujemy. Seks jest ostatnia rzeczą o jakiej myślimy - dla jednych ten czas trwa krócej dla innych dłużej. Często mówi się, że nasze nastawienie zależy od tego jak bardzo traumatyczny był poród. Nie dość, że stwierdzenie to z góry zakłada, ze poród zawsze jest straszny i dramatyczny to w kobietach jeszcze nie rodzących wywołuje przeświadczenie, że tak być musi. Jednak to jak szybko wrócimy do aktywności seksualnej zależy od nas samych i podejścia naszego partnera. Kobieta, która nie dawno urodziła dziecko nie potrafi tak łatwo wyłączyć myślenia toteż potrzebny jest samiec, który się zaopiekuje, pogłaska, pocałuje, przytuli i pomoże nam wrócić do normalności.



(Oczywiście moje wywody tycza się ciąży i porodów o prawidłowym przebiegu)

MIŁOŚĆ I ZROZUMIENIE



Dla każdego co innego jest bodźcem i stymulatorem do działań. Dla mnie seks i miłość to dwa byty nie mogące istnieć osobno. Ale absolutnie nie potępiam ludzi, którzy uprawiają seks bez miłości. Seks jest naturalna potrzebą. Nauczmy się o nim rozmawiać i dzielić się naszymi spostrzeżeniami z partnerem, dzielić się nie tylko frustracją czy obawami ale też fantazjami i oczekiwaniami. Pragniemy zrozumienia i uczucia ale same musimy pamiętać, że facet choć działa dość mechanicznie też czasem potrzebuje czegoś więcej. Nie znajdziemy gotowej recepty na udany seks - nie ma tutaj listy rzeczy, które zrobić trzeba aby poczuć spełnienie. Dla jednych ważne będzie miejsce, dla innych pozycja a dla jeszcze innych rozmowa. Na dobry seks - nie taki jednorazowy ale taki na zawsze - składa się milion elementów. Od razu nie uda nam się ich złożyć w całość. Jestem z moim mężem w związku 10 lat - 7 lat po ślubie i wciąż wydaje mi się, że dowiaduję się nowych rzeczy. Pewne rzeczy mijają - ale najważniejsze to odpychać od nas rutynę, która potrafi rozwalić nawet największe miłości.
Dla mnie dzisiejszy tekst jest pewnego rodzaju terapią na to by otwarcie rozmawiać o tym co jest przecież tak cholernie naturalne. To w jaki sposób my podchodzimy do tego tematu spadnie kiedyś na nasze dzieci poprzez sposób w jaki będziemy o tym z nimi rozmawiać. Życzę sobie bym mogła normalnie rozmawiać ze swoimi dziećmi o seksie, antykoncepcji, ich obawach i problemach - by te pierwsze rozmowy sprawiły by nie musiały szukać odpowiedzi gdzie indziej. Praca nad tym zaczyna się od nas samych. 

Ten tekst nie jest receptą, nie jest specjalistką, nie jestem seksuologiem ani psychologiem. Ten tekst jest po prostu moim spojrzeniem na pewną istotną część naszego życia i dla mnie samej ma być kolejnym etapem w odkrywaniu siebie.  Pamiętajcie, że nie jesteście tylko matkami, żonami, gospodyniami i pracownikami - jesteście KOBIETAMI !!!

Ps. Wszystkie zdjęcia zamieszczone powyżej są mojego autorstwa i mam pełne prawo do ich wykorzystywania - a jeśli komuś się spodobały zapraszam http://wegner-keiling.blogspot.com/
Tagged

7 komentarzy :

  1. porównanie z chipsami - bomba!

    OdpowiedzUsuń
  2. swietny tekst ja mimo ze mam 29 lat tez mam kompleksy , , ale jedno jest pewne faceci wylanczaja myslenie my kobiety mamy z tym problem bynajmniej ja :) brawo teks super

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo dojrzały seks...chciałam powiedziec tekst. Dobry seks to nie tylko powierzchowność, kiedyś swojej starszej córce dałam takie porównanie, aby zrozumiała, że w tym cielesnym zbliżeniu to nie tylko ciało. Porównałam seks do jedzenia czekolady, jak jest się bardzo spragnionym , jemy szybko, łapczywie i zapychamy się, z czasem kiedy mamy czekoladę w zasięgu ręki, zaczynamy się delektować, szukać smaków :) ..... porównanie chyba było trafne, bo zamyśliła się i powiedziała " no wiem o co chodz" a ja się uśmiechnęłam do siebie i pomyslałam: jeszcze nie wiesz o co chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasem warto się przełamać a później już leci :) . Mój ginekolog na każdej wizycie pyta o seks, bo jego zdaniem (co popieram), bez bliskości cielesnej można zapomnieć o udanym związku i długiej relacji. Ja jestem jeszcze młodsza i mam mega wielkie cyce, które też nie są fajne - uwierzcie :P ale jakoś się przyzwyczaiłam. Pozdrawiam. Będę zaglądać regularnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No wlasnie tez tak myslalam ze jak sie raz przelamie to bedzie lepiej a tu dupa :) 29 grudnia urodzilam synka i od tamtej pory za cholere nie mam ochoty na sex.Juz sie nawet lekarza pytalam czy nie ma zadnych tabletek na poprawe libido ale powiedzial ze niestety ten kto wymyslil niebieskie tabletki dla mezczyzn nie wymyslil jeszcze rozowych dla kobiet :) Super tekst !! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoje przemyślenia Pati sa jak najbardziej na miejscu i zawieraja duuuuuużo prawdy po porodzie borykam sie z akceptacją samej siebie ale walcze;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny dojrzały tekst, cieszę się,że tu trafiłam. :)

    OdpowiedzUsuń

.