Open top menu
środa, 8 stycznia 2014


Zawsze lubiłam muzykę poważną, instrumentalną, która wyciąga z nas wszystkie emocje świata. Nie będę udawać, że słucham zawsze i namiętnie będąc dodatkowo znawcą wszystkich kompozytorów, arii i sonat.. ale po prostu lubię. Odkąd Kacper dostał się do PSM staram się aby obcował z ta muzyką jak najwięcej by kształcić i rozwijać swój słuch i zmysł artystyczny.

Muzyka POWAŻNA dla naszych pociech nie jest ani trochę poważna. Ja sama nie lubię określenia jej mianem "poważnej" - zdecydowanie wolę KLASYCZNA :)




Wiele się słyszy na temat wpływu słuchania owej muzyki w ciąży i nakładania słuchawek na brzuch tak aby nasza fasola mogła kołysać się i rozwijać jeszcze lepiej. O ile rzeczywiście badania potwierdzają, że muzyka ta wpływa relaksacyjnie na matki i nastrój ten przenoszony jest na dziecko to już wpływ muzyki na rozwój i umiejętności dziecka nie jest poprzez naukowe badania potwierdzony. Z badaniami jest tak, że w każdym temacie co rusz pojawiają się nowe i jedne przeczą drugim toteż nie zamierzam tutaj potwierdzać ani obalać żadnych mitów. Moja zdanie wynika z logicznego myślenia - skoro muzyka ta nas relaksuje i koi nasze zmysły to jak pisałam powyżej nasze dziecko również czuje to samo - rozwijając się w tak przyjaznym środowisku, bez zbędnych stresów matki na pewno ma szansę na lepszy rozwój, ale w to że słuchając przez 9 miesięcy Chopina urodzimy kolejnego światowej sławy wirtuoza już powątpiewam :)

( fot. mojego autorstwa )


W kwestii muzyki klasycznej nie podchodzę do tematu naukowo, nigdy nie staram  się robić czegoś dlatego, że ktoś nagle powiedział, że tak jest dobrze. Jako istota myśląca słuchając pewnego dnia podczas jazdy samochodem jednego z utworów pomyślałam, że skoro wyzwala to we mnie tyle uczuć to może warto przekazać to pierworodnemu.

Pierwsze zabawy z tą odpychaną przez wielu muzyką miały miejsce w aucie. Jadąc z przedszkola bawiliśmy się w odgadywanie uczuć - smutek, złość, radość... po czasie przyszła pora na trudniejsze zabawy w kreowanie scenek - słuchaliśmy utworu na bieżąco komentując co widzi nasza wyobraźnia. Było w tym tyle zabawy: burza wyrywająca drzewa po której wychodzi słońce, walczące zwierzęta, spadające gwiazdy - tyle różnych historii. I tak Kacper polubił muzykę klasyczną.

Oferuje się nam masę zajęć umuzykalniających, rozwijających, rytmicznych już od niemowlaka. Nie każdy może sobie na nie pozwolić z różnych względów: finansowych, czasowych czy po prostu braku takich zajęć w małych miejscowościach. Recepta jest prosta. jakiś czas temu stworzyłam składankę utworów i zajęcia rytmiczne dla swoich dzieci prowadzę sama. Korzyści są ogromne:
- nie potrzebna mi żadna Chodakowska żeby trzymać formę ;),
- nasz budżet domowy pozostaje nienaruszony,
- nie tracimy czasu na dojazdy do miasta.
Dzieci mają już swoje ulubione utwory, przy których mogą wyżyć się emocjonalnie. Nawet Milla coraz bardziej rusza się adekwatnie do nastroju muzyki :) Dla mnie rewelacja na popołudniowe wymęczenie siebie i dzieci :) Można wzbogacać zabawy o różne przedmioty wydające dźwięki, niekoniecznie instrumenty. Papierowe wstążki, piórka, woreczki z grochem, piłki - jest milion możliwości jak urozmaicić zabawę by dzieci rozwijały się nie tylko psychicznie czy duchowo ale tez ruchowo. A przecież w czasach kiedy nowinki technologiczne wypierają "normalne" zabawy ruch jest na prawdę ważny.

Uważam, że jest to wspaniała forma spędzania czasu z dziećmi. Dzieci nie tylko są w ciągłym ruchu ale również rozwijają  emocjonalną stronę swojego ja. Ponadto muzyka ta choć nie spowoduje, że uda nam się uchować pod dachem geniusza na pewno polepszy koncentrację naszych pociech i pomoże w przyswojeniu wiedzy.

Zapraszam na mały skrót z poczynań dzieci - mnie tam nie uświadczycie schowała się NIEpolka :)






Jedno jest pewne to my odgrywamy dość ważną rolę w kształtowaniu  naszych dzieci dlatego zdecydowanie wole by pląsały w rytmach "Czterech pór roku" niż kolejnego eskowego hitu na miarę "Tsunami"..... Chociaż z drugiej strony aby było nam dobrze i błogo powinniśmy słuchać tego co sprawia nam przyjemność nie tego co nakazują badacze :)

Ja osobiście jestem wielką fanką rocka a Kacper całą ciążę był skazany na bardzo ciężkie brzmienia - być może stąd jego miłość do gitary ;)








Tagged

3 komentarze :

  1. No właśnie u mnie to ciężko było z tą muzyką klasyczną, mimo iż wiedziałam, jak pozytywny ma wpływa na maluszka. Na mnie wpływ ma raczej odwrotny- ale żeby nie było, puszczałam Kacperkowi w brzuszku np. kołysanki J. Steczkowskiej i inne takie żeby sie tam umuzykalniał przed wyjściem na Świat. Dziś jest tak, że Młody bardzo czuje rytm i muzykę ale jak Go na tańce zapisałam to nie ma opcji, mówi, że woli karate:P a w domu tańcuje po całości- no ale kariery scenicznej z tego nie będzie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe no i to jest właśnie to o czym pisałam - nie można się łudzić, że poprzez umuzykalnianie dziecka nagle wychowamy wirtuoza ale dobrze jak muzyka jest obecna - mój Kacper coś przeczuwam, że jednak ze sportem nie będzie mu po drodze toteż tego typu zajęcia ruchowe są jak najbardziej wskazane. :)

      Usuń
  2. Moja corcia raczej woli muzyke skoczna , disco , jak już wlacze klasyczna plakac jej się chce a ja uwielbiam muzyke klasyczna, relaksacyjna :) Dzieciaki superowe :)

    OdpowiedzUsuń

.