Open top menu
piątek, 25 października 2013

Miał być post jesienny, słoneczny pokazujący nasze zdobycze z "sh" - będzie inaczej, gorzko...

Myślę sobie o pomaganiu - dla mnie zawsze była to norma. Zostałam wychowana w rodzinnej atmosferze i przekonaniu, że pomagać trzeba i przede wszystkim warto!!!


Już jako małe dziecko dzieliłam się wszystkim - jedzeniem, zabawkami - mama mówi, że aż za bardzo bo potrafiłam rozdać dzieciom na podwórku połowę foremek tłumacząc, że im się bardzo podobały.
Od dziecka również pamiętam pomoc w akcjach - zbiórka groszaków, zbiórka pluszaków itd, itd. W szkole średniej rozkręciłam się - wolontariat, kursy, szkolenia, wyjazdy - pomoc biednym, niepełnosprawnym, uzależnionym i zwierzętom. Potem przyszła pora na fundację - zbiórka odzieży i żywności.
Obowiązków przybywało i pomagałam mniej, nie tak intensywnie, pośrednio - i rosła we mnie jakaś pustka.... aż do momentu kiedy tutaj w blogowym świecie poznałam Justynę autorkę http://mazumazu.blogspot.com/ . Od słowa do słowa i okazuje się, że oto mała istotka jaką jest ZUZIA potrzebuje pomocy. Dla mnie to był impuls - poczułam, że muszę znowu to robić bezpośrednio bo inaczej zwariuję. Jeden dzień, kilka telefonów i jest - Zuza stała się podopieczną fundacji Feniks Anny Borowiak a ja pełnoprawnym wolontariuszem. Radość wielka.

Pierwsza myśl - uderzyć na blogi. Bo skoro są nas tysiące to wystarczy jedna złotówka od każdego. No i zaczęło się pisanie maili i wiadomości i tutaj niestety ogromne rozczarowanie..... liczyłam na to, że wszystkie poczytne Matki-Blogerki poza udostępnieniem plakatu akcji na "fejsie" napiszą specjalny post-apel. Liczyłam na to, że jakoś się zjednoczymy w tym blogowym świecie. No i się przeliczyłam. Przecież ważniejsze jest opisać nowe dziecięce trendy modowe, wynieść na piedestał kilku sponsorów i opowiedzieć o nowym nocniku... Straszne, ze kiedy jest konkurs, w którym można wygrać pierdół za 20 zł to są setki udostępnień... ale my sobie poradzimy... i nie będziemy życzyć nikomu by musiał prosić o pomoc, żeby normalnie żyć...

Na szczęście są dobre dusze, które włączyły się do naszej akcji  jak JeMerced czy Dorota Zawadzka!!! Dziękujemy wszystkim blogującym, którzy włączyli się do akcji!!!
Dziękuję Matce Prezesa - http://inspektormama.blogspot.com/ za mądre posty :)

Staram się wpajać swoim dzieciom te wszystkie zasady - by pomagały zawsze nie tylko wtedy kiedy mogą coś dzięki temu mieć, nie wtedy kiedy będą miały dużo ale właśnie wtedy kiedy samym im będzie brakowało. Tłumaczę, że nie ważne metki, nie ważne nic - że ważne zdrowie, rodzina, przyjaźń, miłość.... może ja i moja rodzina nie nadajemy się na życie w tym zmaterializowanym świecie, może świata nie zbawię - ale jeśli mogę komuś pomóc to to robię nie zastanawiając się nad zyskiem czy stratą...

Amen!


Tagged

2 komentarze :

  1. Matka Prezesa z tymi swoimi mądrymi postami to kiedyś w kosmos wyleci. :D
    Coraz więcej hejtów się gromadzi!

    Notkę twą lubię! Bardzo!

    OdpowiedzUsuń

.