Open top menu
niedziela, 29 września 2013

Na wstępie przedstawiam Wam moją rodzinę, która chcąc nie chcąc będzie głównym bohaterem, tego bloga (czy to normalne, moralne i etyczne to temat na innego posta :)). Jest nas pięcioro: Ja-Patrycja, szanowny małżonek Tomasz, rozrabiaki - Kacper (6lat) i Milla (16 msc) oraz Fiona (niespełna roczny beagle, który wprowadza w nasze życie masę zamieszania). Witajcie w naszej bajce... :P


Ps. Chciałabym zaznaczyć już na samym początku, że wszystko co piszę to moje osobiste poglądy, przekonania i obserwacje i nie każdy musi się z nimi zgadzać!!! Nie jest to jednak powód do tego by mnie obrażać, więc wszystkie obraźliwe i agresywne zachowania będą likwidowane!

Proces uczenia towarzyszy nam od pierwszych chwil życia, uczymy się oddechu, chodzenia, jedzenia, pierwszych słów i tak już do końca życia. Dla mnie osobiście jest bardzo ważną rzeczą dawać dziecku możliwości uczenia się nowych rzeczy. Nie chodzi o to by we wszystkim były mistrzami - absolutnie. Często rodzice mając na względzie dobro swoich dzieci zakupują im wszelkie dostępne zabawki edukacyjne.





Interaktywna zabawka edukacyjna - jak sama nazwa wskazuje ma ona bawić i uczyć jednocześnie, wydając przy tym dźwięki, poruszać się tudzież wykonywać inne czynności. Rynek zalany jest zabawkami, które uczą liczyć, czytać, nazywać kolory, zwierzątka i multum innych rzeczy. Z moich dotychczasowych obserwacji wynika, że nie zawsze warto tracić pieniądze na zabawkę która uczy cyferek, alfabetu czy kolorów. Otóż dziecko rzeczywiście początkowo wykazuje ogromne zainteresowanie dźwiękiem i światełkami i na tym skupia się przede wszystkim. Nie jestem pedagogiem i nie znam mechanizmów uczenia więc być może chodzi tu o naukę poza świadomością dziecka, gdzie mózg rejestruje słyszane wyrazy - jednakże w momencie kiedy Kacper zaczął wykazywać zainteresowanie poznawaniem i uczeniem się nowych rzeczy zabawki tego typu zostały rzucone w kąt. Dużo większą frajdę sprawiała mu zabawa zwykłymi klockami gdzie mówiliśmy ile jest klocków, jaki maja kolor, budowaliśmy z nich różne rzeczy nazywając je. Jest to dowód na to, że żadna zabawka nie zastąpi zabawy z rodzicem. Nie inwestowaliśmy zbyt dużo w te twory edukacyjne na tym pierwszym etapie. Zdecydowanie więcej jestem w stanie wydać na książki. Ale wracając do zabawek edukacyjnych - wiadomo, że każde dziecko jest inne, inne ma również potrzeby. Milla na razie otrzymuje wszystko w spadku po bracie, zainteresowanie niby ciut większe ale zobaczymy jak będzie za jakiś czas. Póki co podobnie jak brat zwraca uwagę na efekty dźwiękowe i świetlne wydając przy tym z siebie decybele zagłuszające skutecznie piosenki o cyferkach i literkach. Jeśli za jakiś czas zwyczajnie straci nimi całkowite zainteresowanie stwierdzę że to rzeczywiście strata pieniędzy.



Jak wcześniej pisałam nie inwestowaliśmy w tone zabawek edukacyjnych - i tak dla najmłodszych znajdziecie tutaj popularne "Krzesełko uczydełko" czy "Warsztat". Jako, że są to zabawki jednego producenta -  zabawki posiadają ten sam "głos", tak samo śpiewany alfabet i identycznie powtarzane cyferki. To kolejny argument na to by nie kupować wiele zabawek edukacyjnych a jeśli już to nie tego samego producenta. Inną sprawą jest, że zabawki takich producentów jak Fisher Price czy Little Tikes są bardzo wytrzymałe na wszelkie uderzenia i mogą być przekazywane z pokolenia na pokolenie tak więc możemy je odsprzedać odzyskując część pieniążków lub odwrotnie możemy właśnie takie (używane) nabywać.

W niektórych domach znajdujemy całe serie zabawek tego typu w innych żadnej. Moje zdanie w tym temacie jest takie, że wszystko trzeba wypośrodkować - uwielbiam książki, naturalne zabawki z drewna czy tkanin ale nie zamierzam pozbawiać całkowicie moich dzieci kontaktu z kolorowym plastykiem wydającym dźwięki :)






Zdecydowanie jestem na tak jeśli chodzi o zabawki edukacyjne dla dzieci starszych. Widząc zainteresowanie Kacpra światem szukaliśmy zabawek, które to zainteresowanie rozwiną i podtrzymają i tak nasz syn stał się szczęśliwym posiadaczem interaktywnego globusa a rok później interaktywnej mapy. Globus polecam dla dzieci młodszych - uczy podstaw takich jak nazwy kontynentów, oceanów ale zawiera również informacje na temat charakterystycznych budowli (piramidy), języków czy nazewnictwa mieszkańców. Posiada 5 różnych zabaw co nie pozwala tak szybko się znudzić. Globus choć kierowany jest dla dzieci od 3-6 lat, będzie służył przez bardzo długi czas  i będzie przydatny w szkole, więc nie jest to zabawka na chwilę.  Cena zabawki już znacznie spadła - w tej chwili kształtuje się w granicach 150 zł. Ale można znaleźć na aukcji używany nawet za 50 zł. Biorąc pod uwagę, że będzie służyć naszemu dziecku przez wiele lat naprawdę warto.





Mapa natomiast skierowana jest dla dzieci od 6 roku życia i zawiera ponad 1000 faktów i informacji o świecie. Posiada funkcję quizu na 3 poziomach. Nie tylko uczy ale dostarcza świetnej rozrywki całej rodzinie. Mapę można rozłożyć na podłodze, stole lub powiesić na ścianie. Jest to gładka mata, i wystarczy dotknąć opuszkami palców miejsce o którym chcemy się czegoś dowiedzieć. Byłam i nadal jestem zachwycona. To kolejna zabawka, która będzie służyć latami a biorąc pod uwagę, że w kolejce jest jeszcze Milla na pewno wyeksploatujemy ją doszczętnie. Cena jak na ten ogrom możliwości poznawczych i zabawowych niska bo ok 120 zł. Producent proponuje nam również mapę zwierząt świata więc jeśli Wasze pociechy bardziej interesują się światem zwierząt to byłby idealny prezent.





Nie jesteśmy maniakami kupowania bez okazji (poza książkami), tego typu zabawki są doskonałym prezentem urodzinowym czy gwiazdkowym. Zamiast kupować dziecku sterty ogłupiających zabawek po każdej wypłacie warto odłożyć każdego miesiąca 10/20/30 zł (zależnie od grubości portfela) i kupić raz do roku coś porządnego. Z autopsji wiem, że całą masę innych pierdołek - bez których każde dziecko rzecz jasna obyć się nie może - pociechy dostają od ciotek, babć i innych członków rodziny tak więc każdy zakup warto przemyśleć.




Zabawki: 
Globus małego podróżnika - Vtech
Interaktywna mapa świata - Dumel Discovery
Krzesełko uczydełko - Fisher Price
Interaktywny Warsztat - Fisher Price
Interaktywny pilot tv  - Fisher Price


6 komentarzy :

  1. mapa jest mega, musze mojej oli sprawic

    OdpowiedzUsuń
  2. Mapa rewelacja!! Globus znam choć nie mam i planowałam za jakiś czas Martynkę w niego zaopatrzyć. U nas interaktywnych zabawek trochę jest, większość przeważnie pełni funkcję tzw zapychaczy czasowych kiedy ja potrzebuję coś zrobić bez Bąbla uwieszonego u nogi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt zabawki dźwiękowe skutecznie odciagają dzieci od naszych nóg ;)

      Usuń
  3. Miło Was poznać! Też mam Millkę, tylko już prawie czteroletnią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie spotkałam żadnej Milli poza moją ;) a ludzie zawsze mnie pytają "to skrót od Emila ;) " Pozdrawiam

      Usuń
  4. Super piszesz, aż miło poczytać, widać, że jesteś poukładana. http://senioritasunshine.blogspot.com (może zaobserwujesz? odwdzięczę się tym samym. Wybacz za spam).

    OdpowiedzUsuń

.